29 listopada 2015

Book-A-Thon edycja zimowa

Hej hej hej! Postanowiłam wziąć udział w Book-A-Thon, który zaczyna się jutro. To będzie mój drugi maraton. Pierwszym był „BookTube-a-thon” w wakacje. Z 7 wyzwań skończyłam 5. Mam nadzieję, że teraz też mi dobrze pójdzie, a może nawet lepiej. Chociaż trudno, żeby poszło lepiej skoro mam też 5 książek. Chociaż są grubsze niż te z wakacji. No zobaczymy jak mi pójdzie. Dobrze że środę i piątek mam wolne to będę miała kiedy czytać. To moja lista:

1. Książka z czymś czerwonym na okładce Tajemny Ogień 380 stron  – Przywieziona z targów książki. Czerwony jest na znaczkach. Ledwo widać, ale jest! Zapowiada się bardzo dobrze. 

2. Przeczytaj książkę z listy 100 tytułów BBC – Dracula 444 stron – Ta książka jest na mojej półce jakieś 3 lata. Długo się zbierałam, by ją przeczytać. Mam nadzieję, że teraz mi się uda! 

3. Szkolna lektura, której nie przeczytałeś Nie po to kończyłam szkołę, żeby znowu lektury czytać! Nie cierpię lektur (no dobra są wyjątki). Book-a-thon to ma być przyjemność!

4. Tytuł, który zdobył nagrodę literacką Światło, którego nie widać 634 stron – To jest książka, której najbardziej się nie mogę doczekać! W końcu dorwałam ją w swoje ręce i chcę ją w końcu przeczytać.

5. Przeczytaj książkę, którą wybrała dla Ciebie inna osoba – Kroniki Bane 492str. – A tutaj trocę oszukiwałam. Sama sobie wybrałam książkę. Zaczęłam ją już jakiś czas temu, ale a to nie miałam kiedy czytać, a to nie miałam na to ochoty. Dlatego od niej zacznę mój maraton.

6. Przeczytaj książkę polskiego autora – Wilk 304 / 200 stron – Jak polski autor to wiadomo, że Katarzyna Berenika Miszczuk! Uwielbiam jej książki! A jeśli chcecie wiedzieć dlaczego to zapraszam do tego posta: KLIK. Niestety nie udało mi się zdobyć wersji papierowej, więc przeczytam ebooka i właśnie dlatego podałam dwie liczby stron. Pierwsza to normalna wersja, druga ebook.

7. Przeczytaj w czasie Booka-A-Thonu co najmniej 1500 – 2254 / 2150 stron No trochę ich wyszło! Mam nadzieję, że uda mi się dokończyć to wyzwanie. 

Ostatnio jestem w okropnym reading slumpie i mam nadzieję, że Book-A-Thon pomoże mi go pokonać! Dodatkowo zamierzam napisać recenzję każdej przeczytanej książki. Będzie ciężko, ale może mi się uda! Podsumowanie pojawi się dopiero w następny poniedziałek, ale codziennie na facebooku i na instagramie będę udostępniała posty o tym jak mi idzie. Więc jeśli jesteście ciekawi to zapraszam do polubienia i obserwowania:
https://www.facebook.com/RosePerdu-Books-885803241507720/ https://www.instagram.com/roseperdu/





A wy zamierzacie wziąć udział? Co planujecie przeczytać? Podzielcie się swoimi listami.

27 listopada 2015

Book Talk: Stephen King - "Carrie"

Witam was w pierwszym Book Talk! Będą one składać się z trzech części: 
1. Krótkie informacje o książce (takie jak widzicie w recenzjach) 
2. Krótka recenzja 
3. Część ze spoilerami. 
Mam nadzieję, że spodobają się wam te posty i że podzielicie się swoją opinią na temat danej książki. Chcę by te posty zmieniły się w dyskusję. No to zaczynamy.

Tytuł: Carrie
Autor: Stephen King
Tłumacz: Danuta Górska
Wydawnictwo:  Prószyński i S-ka
Seria: -
Strony: 208
Data Wydania: angielska wersja – 1974 rok
Opis:  LubimyCzytać
Moja ocena:  7/10

Już od dłuższego czasu chciałam przeczytać coś napisanego przez Stephena Kinga. Tylko był pewien problem – nie lubię się bać. Paulina (o której wspominam ostatnio w prawie każdym poście) uwielbia jego książki i powiedziała, że „Carrie” nie jest straszna. Więc jak tylko zobaczyłam, że ma być w biedronce po 9,99 zł – poszłam i kupiłam.

Carrie pochodzi z bardzo religijnego domu. I przez „bardzo” nie mam na myśli: codziennego chodzenia do kościoła, modlenia się, przestrzegania przekazań itp., mam na myśli: fanatyzm i to taki porządny fanatyzm! Koledzy ze szkoły jej dokuczają (delikatnie mówiąc). Pewnego dnia postanawia iść na bal i to była jedna z najgorszych decyzji jakie mogła podjąć.

W niektórych momentach miałam pewne problemy ze stylem Kinga. Dokładne opisy są potrzebne w horrorach, ponieważ tworzą napięcie, ale według mnie w „Carrie” były momentami nie potrzebne. Przez nie czytanie się trochę dłużyło. Co nie znaczy, że książka jest zła. Po prostu King ma taki styl i trzeba to zaakceptować.

Miałam spore wymagania do tej książki. Chociaż wiedziałam, że nie jest ona straszna, to jednak miałam nadzieję, że momentami będę miała gęsią skórkę. Niestety nie doczekałam się. Pomimo tego ciągle uważam, że jest bardzo fajna. Przez nią nie poszłam na dwa zajęcia. „Carrie” jest dobrą książką na rozpoczęcie swojej przygody z Kingiem.

UWAGA SPOILERY!!!
 
 (grafika zrobiona przeze mnie)

Powiedzcie mi jak można traktować kogoś tak jak uczniowie traktowali Carrie?!! Ja sama w gimnazjum i liceum nie byłam za miła i nie zawsze dobrze traktowałam innych, ale no kurde! To była już przesada!
Dziewczyna wychodzi spod prysznica, krew jej leci po nodze, bo dostała okresu. Jest przerażona, nie wie co się z nią dzieje (o czym pogadamy za chwilę), a jej jakże cudowne koleżanki śmieją się i rzucają w nią tamponami. Serio?! Bo okres to taka zabawna rzecz! Ja tego nie rozumiem! Powinny podejść do niej, powiedzieć jej co się stało i dać jej tampon. Ale nie! Bo przecież lepiej wyśmiać koleżankę!
Wyjaśnijcie mi – jak prawie 17-latka może nie wiedzieć co to okres? Czy Carrie nigdy nie miała podstaw biologii? Wiem, że w USA mogą sami wybierać sobie przedmioty. Dla mnie to dziwne!
„Twoje pryszcze to kara boska za grzechy. Zjedz ciasto.”
Według mnie matka Carrie okropna, głupia i beznadziejna. Tyle gada o grzechu, a nie widzi, że to, co robi, to jak traktuje swoją córkę jest złe. Zamyka ją w komórce, bije ją, wyzywa. Ona uważa, że dosłownie wszystko jest grzechem. Miesiączkę i piersi mają tylko grzesznicy, a pryszcze są karą za grzechy. Nawet nie wyobrażacie sobie ile razy chciałam wejść do tej książki i porządnie zdzielić matkę w jej pusty łeb. Dlatego ja uważam, że nie jest ważne czy ktoś jest wierzący, czy nie – ważne jest to jakim jest człowiekiem. Nie wiem jak można tak traktować swoją córkę i to jeszcze w imię Boga.
„Zrobić na Carrie - 1) użyć przemocy, spowodować zniszczenie lub obrażenie ciała; 2) podpalić coś, podłożyć ogień.”
Wszyscy uważają, że Carrie jest zła. No niby zabiła 400 osób, wyniszczyła całe miasteczko, ale nie tylko ona jest winna. Prawda jest taka, że gdyby nie jej matka i koledzy z klasy, gdyby nie incydent z tamponem i świńską krwią – nic by się nie stało. Każdy w pewnym momencie by pękł, po takich przeżyciach. Bardzo dobrze rozumiałam, co Carrie czuła. Miała po prostu już dość. Chciała pójść na bal, chciała by wszyscy ja zaakceptowali, a tam została wylana na nią krew. Pomińmy oczywiście to, że ten „żart” był żałosny, tak samo jak osoby, które na niego wpadły. Nie potrafiłam nie współczuć Carrie! Było mi jej naprawdę szkoda.
„Mamo, przyszłam, żeby cię zabić. A ty tu czekałaś, żeby zabić mnie.”
Przez całą książkę przewijają się raporty, zeznania, fragmenty książek, które powstały na temat przypadku Carrie. Czytając je miałam wrażenie, że większość z nich uwzięło się na Carrie. Mało kto próbował ją zrozumieć. I to mnie strasznie wkurzało. Jej własna matka czekała na nią w domu, by ją zabić i to dlatego, że poszła na szkolny bal.

Było wiele momentów, w których zachowanie bohaterów mnie denerwowało, ale ciągle uważam, że to bardzo dobra książka. Historia Carrie jest smutna i straszna. A wy co sądzicie o tej książce? Czy uważacie, że tylko Carrie zawiniła? Co sądzicie o zachowaniu jej matki? Podzielcie się swoją opinią w komentarzach.