5 grudnia 2015

09. Colleen Hoover - Maybe Someday


Tytuł: Maybe Someday
Autor: Colleen Hoover
Tłumacz: Piotr Grzegorzewski
Wydawnictwo: Otwarte
Seria:  -
Strony: 382
Data Wydania: 13 maja 2015
Opis:  LubimyCzytać
Moja ocena:  10/10

Poznaliście kiedyś osobę, która miała taki sam gust muzyczny jak wy? Czy kiedyś dzięki ulubionemu wykonawcy poznałeś kogoś, kto teraz jest dla Ciebie kimś ważnym? W końcu muzyka powinna łączyć ludzi, prawda? Tak samo było w przypadku Ridga i Sydney. No może nie dokładnie tak samo. Ridge tworzy muzykę dla zespołu swojego brata, ale ostatnio brakuje mu pomysłów na teksty. Podczas siedzenia na balkonie i grania napisanych przez siebie piosenek zauważa ją – dziewczynę, która śpiewa do jego muzyki. I tak zaczyna się ich historia. 

„Po prostu chcę wiedzieć, skąd znasz teksty moich piosenek, skoro ich jeszcze nie napisałem.”
Zacznę od tego, że bardzo podoba mi się ten fragment opisu: „Maybe Someday to opowieść o ludziach rozdartych między ‘może kiedyś’ a ‘właśnie teraz’.” Idealnie podsumowuje całą książkę i Ci co przeczytali wiedzą dlaczego. W ogóle cały opis jest bardzo dobry, bo nie zdradza za wiele.
Czasami potrzebujemy złych dni, żeby spojrzeć z właściwej perspektywy na te dobre.”
Jak można się domyślić jest to romans, ale nie przesłodzony. Widzimy to, że miłość nie zawsze jest prosta. Pokazuje nam siłę uczucia i to jak samo jego istnienie może zranić. Colleen Hoover pisze takie piękne historie o miłości, że chce się ich więcej i więcej! Najlepsze w jej książkach jest to, że doprowadza do skrajnych emocji. W jednej chwili się śmiejesz, a za chwilę siedzisz cała we łzach. Dodatkowo w każdej (no dobra w dwóch, które przeczytałam) skrywa pewną tajemnicę i po jej odkryciu ma się ochotę krzyknąć „Co?!!!”
Nie jesteś już moim mistrzem w robieniu żartów. Właśnie rozpocząłeś trzecią wojnę światową. Idę wygooglować, w jaki sposób się zemścić.”
Autorka stworzyła świetnych bohaterów. Każdy z nich jest zabawny, kochany i nie da się ich nie lubić. Sydney po mimo tego, że cały świat się jej zawalił nie użala się nad sobą! Warren to jedna z najlepszych postaci. Jest zabawny, wkurzający i troskliwy. Naprawdę w każdej postaci (no prawie! Pomińmy dwie osoby - one się nie liczą!) jest coś takiego, co wzbudza sympatię.
„And I must confess
My interest
The way that you move
When you’re in that dress”
Stworzenie piosenek, prawdziwych piosenek, nie tylko tekstów widniejących na kartkach, było cudownym pomysłem. Uwielbiam ich słuchać (podczas pisania tej recenzji też ich słuchałam). Żałuję, że nie włączałam ich, gdy Sydney i Ridge je tworzyli. Mam wrażenie, że całkiem inaczej odbierałabym ich teksty i te sytuacje. Nie popełniajcie tego błędu (link do nich jest na początku posta). Moją ulubioną jest „I’m In trouble”. Tekst jest boski! W ogóle gdy zobaczyłam, że są one w książce po angielsku, byłam przeszczęśliwa. Mam wrażenie, że lepiej się wczuć w nie, gdy są w oryginale. Ale nie martwcie się – na końcu są ich tłumaczenia, więc jeśli nie znacie dobrze angielskiego, zerknijcie na ostatnie strony.
„Nauczyłem się jednak, że sercu nie można nakazać, kiedy, kogo i jak ma pokochać. Serce robi, co chce. Od nas zależy najwyżej to, czy pozwolimy naszemu życiu i głowie dogonić serce.”
Kocham książki Colleen Hoover! Dzięki nim znowu zaczęłam czytać obyczajówki. Jeszcze nie tak dawno brałam do ręki tylko fantastykę. Więc jeśli szukasz czegoś, co wciągnie cię w książki o prawdziwym świecie, a przy okazji dostarczy Ci wiele emocji to musisz sięgnąć po „Maybe Someday” i inne dzieła tej autorki.

9 komentarzy:

  1. Na razie tej autorki przeczytałam tylko "Hopeless" i byłam zachwycona, 10/10. Jeszcze muszę nadrobić kolejne części i sięgnąć tez po tą bo czuje, że może mi się spodobać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jestem fanem tego typu książek i zazwyczaj omijam je szerokim łukiem, jednak na tę chyba się skuszę :D od jakiegoś czasu intryguje mnie ta pozycja, a Twoja recenzja tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że warto sięgnąć po Maybe someday :)
    PS. Ładny blog, z pewnością będę tu często zaglądał :D
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie ;)
    http://mybooktown.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię książki tej autorki, bo nie są banalne. Poruszają tematykę niby zwyczajną, a później jest tylko lepiej. Maybe someday mam zamiar przeczytać i coś czuje, że to niedługo:) Pozdrawiam!
    Ich perspektywy

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię ksiażki tej autorki, są niezwykle poruszające. U mnie również niedawno pojawiła się recenzja tej książki, zapraszam serdecznie:
    http://nieuleczalnyksiazkoholizm.blogspot.com/2015/11/23-maybe-someday-coleen-hoover.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Chociaż książkę przeczytałam jedynym tchem, chociaż pokochałam bohaterów, chociaż dołączona ścieżka muzyczna była świetnym pomysłem - nie potrafię nazwać tej książki niesamowitą. I choć bardzo miło ją wspominam, czegoś mi brakowało. O wiele bardziej podobała mi się książka "Hopeless".
    Z perspektywy czytenika

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam Hopeless i mimo że ksiażka była dobra, jak na razie nie planuję kolejnego spotkania z książkami tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zamierzam w tym miesiącu przeczytać tę książkę :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Nic dodać, nic ująć. Podobało mi się to uczucie tutaj... Było takie mniej cielesne i bardziej skomplikowane :) Książka super!

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
  9. OMG KOCHAM MAYBE SOMEDAY

    OdpowiedzUsuń