20 lutego 2016

13. Victoria Aveyard - Szklany Miecz

Tytuł: Szklany Miecz
Autor: Victoria Aveyard
Tłumacz: Adriana Sokołowska-Ostapko
Wydawnictwo: Otwarte/Moondrive
Seria: Czerwona Królowa
Strony: 560
Data Wydania: 17 lutego 2016
Opis:  LubimyCzytać
Moja ocena:  10/10

MOGĄ POJAWIĆ SIĘ SPOILERY DO 1 CZĘŚCI! CZYTASZ NA SWOJĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!






Srebrni i Czerwoni. Jedni silni, potężni, posiadający moce. Drudzy biedni, zwykli, traktowani jak śmiecie. A przynajmniej tak wszyscy myśleli. Okazuje się, że świat nie jest czarno biały, no - srebrno czerwony. Okazuje się, że nie wszyscy Czerwoni są zwykli. Okazuje się, że nie trzeba być Srebrnym by mieć moce. Tak było z Mare Barrow. Czerwona z mocą srebrnych. Myślała, że jest jedyna – okazało się, że jest więcej takich jak ona. Czy uda się jej znaleźć wszystkich na czas? Czy będzie wstanie wszystkich uratować? Tego dowiecie się w „Szklanym Mieczu”.

„Czerwona Królowa” jest jedną z lepszych książek jakie przeczytałam w 2015 roku. I od momentu jej przeczytania, czekałam na kontynuację. Myślałam nad tym jak potoczą się losy Mare, Cala i reszty postaci. I przez to czekanie i rozmyślanie, moje wymagania i oczekiwania były na bardzo wysokim poziomie – mniej więcej wysokości wieży Eiffla. I muszę przyznać, że Victoria Aveyard sprostała tym wymaganiom.

Victoria Aveyard w „Czerwonej Królowej” wzbudziła we mnie brak zaufania, wątpliwości i one kłębią się we mnie do tej pory. Przez to nie ufałam nikomu, podejrzewałam wszystkich o zdradę! Każda osoba była dla mnie podejrzana. Nie ważne czy poznaliśmy ją w poprzedniej części, czy w tej. Co ta Victoria ze mną robi?
„Każdy może zdradzić każdego”
Podczas czytania zapisywałam sobie swoje spostrzeżenia, by ułatwić pisanie tej recenzji i mam tam zapisane takie zdanie: „Ta książka przyprawi mnie o zawał!”. I wierzcie mi, że w niektórych momentach, myślałam, że trzeba będzie dzwonić po karetkę! Nie dlatego, że jest straszne, bo w końcu nie jest to horror, ale ta książka jest pełna napięcia i kompletnie nie da się przewidzieć tego, co się stanie.

Oprócz szukania ludzi nowej krwi, Mare musi poradzić sobie z swoimi uczuciami. W końcu została zdradzona, przez kogoś – komu myślała, że może bezgranicznie ufać. Na szczęście nie użala się nad sobą. Ma takie momenty, w których jest załamana, co chyba nikogo nie powinno dziwić, ale nie widzimy: „oh jaka ja biedna, oh jak on mógł mi to zrobić”. Mare jest silna, odważna i wie, że ma ważniejsze rzeczy do roboty niż użalanie się.
“I suppose I should get used to being alone too. Not in the world, but in here. In my heart.”
Pomimo wielu nowych, oryginalnych rzeczy takich jak podział ze względu na krwi, czy moce, widzimy sporo cech typowych dla dystopi. Główna bohaterka, jest biedna, pochodzi z gorszej klasy i zaczyna rewolucję, jest zły przywódca, który nie chce zmian w swoim państwie, ale szczerze mówiąc to w niczym nie przeszkadza. W końcu to taki gatunek.
„Myślę, że zostałaś sama, Mare – cedzi cicho Maven. Pomimo wszystkiego co mi zrobił, gdy słyszę jak wymawia moje imię, przechodzi mnie dreszcz i wracają wspomnienia. Kiedyś zwracał się do mnie z życzliwością i czułością. Teraz wypluwa moje imię niczym przekleństwo. – Twoi przyjaciele zniknęli. Przegrałaś. I jesteś czymś obrzydliwym, jedynym w swoim rodzaju wybrykiem natury. Okażemy wszystkim łaskę, usuwając cię z tego świata.”
W „Szklanym mieczu” jest parę wolniejszych momentów, ale trzeba po prostu przez nie przebrnąć. Trzeba przyznać, że czasami były one potrzebne. Natłok napięcia, emocji, nie jest dobry. A w szczególności jeśli jest to stworzone przez Victorię Aveyard.
„Wystarczy kropla krwi, by wzniecić bunt.”
„Szklany miecz” to świetna kontynuacja. Pełna akcji, napięcia, emocji książka opowiadająca o tym, co musi przejść przywódczyni rebelii. Jest nieprzewidywalna, a końcówka normalnie rozwala. I jak tylko skończycie czytać, będziecie chcieli dostać w swoje ręce kolejną część.

9 komentarzy:

  1. Przeczytałam na własną odpowiedzialność i jestem zadowolona, że to zrobiłam :) Bo choć, nigdy nie ciągnęło mnie do przeczytania "Czerwonej królowej" tak znajduję kolejną bardzo pozytywną recenzję kontynuacji, co zmusza mnie do zastanowienia: a może jednak...? Świetna recenzja!

    Pozdrawiam,
    o-ksiazkach-inaczej.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jest to do końca mój klimat, ale wierzę, że fanom podobnych historii, powinien się spodobać. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam nawet pierwszego tomu, ale ta seria jakoś mnie nie ciągnie - zbyt dużo negatywnych opinii na temat "Czerwonej królowej" mnie odstrasza.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja wciąż nie znam pierwszego tomu. Muszę to koniecznie nadrobić! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę wreszcie wziąć się za Czerwoną królową, tyle pozytywnych recenzji...

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmm strasznie ciekawi mnie ta seria :)
    Muszę ją upolować w najbliższym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwsza część dopiero przede mną. To mój must-read tego roku, a że czeka na półce, to mam nadzieję, że w końcu się zmobilizuję i po nią sięgnę. Pozdrawiam!
    http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam pierwszą część i bardzo mi się podobała, już nie mogę się doczekać aż przeczytam "Szklany miecz"
    Obserwacja za obserwację? Daj znać na moim blogu, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pierwsza część dopiero przede mną ale mam nadzieję, że mnie urzeknie i sięgną po kolejną część. Lubię takie historie :) Dodaje do obserwowanych.
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń