29 lutego 2016

14. Katarzyna Bonda - Pochłaniacz

Tytuł: Pochłaniacz
Autor: Katarzyna Bonda
Tłumacz: --
Wydawnictwo: Muza
Seria: Cztery żywioły Saszy Załuskiej
Strony: 671
Data Wydania: 21 maja 2014
Opis:  LubimyCzytać
Moja ocena:  6,5/10

Przez prawie 22 lata swojego życia przeczytałam może ze 2 lub 3 kryminały. Mimo że było ich tak mało, wiem czego od nich oczekuję. Chcę odkrywać dowody, wskazówki, chcę sama prowadzić dochodzenie w opisywanej sprawie. Oczekuję od kryminałów nietuzinkowej historii. A co najważniejsze – oczekuję wielkiego zaskoczenia. Autor musi sprawić, żebym po skończeniu książki była w wielkim szoku. I teraz pojawia się pytanie: „Czy Katarzyna Bonda sprostała moim wymaganiom?”

O Katarzynie Bondzie ostatnio zrobiło się bardzo głośno, uważa się ją za królową polskiego kryminału. Ja sama usłyszałam o niej jakoś tak w sierpniu lub wrześniu 2015 roku. A o jej książkach słyszałam wiele dobrych opinii i stwierdziłam, że kiedyś muszę przeczytać coś napisanego przez nią. Przez ten szum, który powstał wokół niej mam ogromne wymagania do jej książek.

Niestety książka Katarzyny Bondy nie do końca sprostała moim wymaganiom. Oczekiwałam wielkiego wow i niestety tego nie dostałam. Chociaż muszę przyznać, że parę razy autorce udało się mnie zaskoczyć. Paru rzeczy kompletnie się nie spodziewałam i cieszę się, że tak było. Gdyby nie to, chyba nie dałabym tej książce 6 gwiazdek.

Historia stworzona przez autorkę jest bardzo ciekawa. Podoba mi się to jak wszystko się ze sobą łączy. Chociaż momentami Katarzyna Bonda pisała o rzeczach, które nie były potrzebne, a na pewno nie w tej części. Przez to książka momentami się bardzo ciągnęła. I pomimo że była ciekawa to ciągle brakowało jej  czegoś, co by mnie kompletnie wciągnęło w tą historię. Brakowało mi także napięcia. Kompletnie go nie czułam podczas czytania tej książki. Tak samo ze strachem czy jakimkolwiek innym uczuciem.
Jedyny pewnik w naszym życiu to zmiana.”
Muszę przyznać, że jestem rozdarta, bo tak jak wspomniałam sama historia była bardzo ciekawa, było sporo zwrotów akcji i parę zaskoczeń, ale było także parę technicznych rzeczy, które mi przeszkadzały. Pierwszą z nich są rosyjskie zdania, co samo w sobie nie jest niczym złym, ale ja nigdy nie uczyłam się rosyjskiego i nie zrozumiałam ich. Według mnie w przypisach powinna znaleźć się polska wersja.

Muszę wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy. Katarzyna Bonda przedstawiła wiele postaci, a co za tym idzie wiele punktów widzenia. Jest to zarazem wadą i zaletą tej książki. Wadą, bo momentami trudno się połapać, ale dzięki temu mamy więcej możliwości na zdobycie wskazówek.Widzimy jak bohaterowie postrzegają tą sprawę, kogo oni podejrzewają, co przypuszczają. Przyznam szczerze, że podziwiam Panią Bondę, za to, że udało jej się to wszystko opisać i że sama się w tym nie pogubiła. Przez wiele punktów widzenia, autorka musiała opisywać rzeczy, które działy się w jednym czasie i niestety zamiast zachować chronologię zdarzeń, to skakała w czasie. W jednym momencie musiałam sobie rozpisać, co kiedy się dzieje, by wiedzieć na którym dniu teraz jestem.
„Są w życiu momenty, które zmieniają jego bieg na zawsze. Po nich nic już nie będzie takie samo. Bóg czuwa nad nami, daje nam duży kredyt zaufania, prowadzi. Ale to my podejmujemy decyzje.”
Oprócz historii było jeszcze parę rzeczy, które mi się podobały. Sama koncepcja jest bardzo fajna. „Na miejscu zbrodni pozostał tylko zapach”. Samo zbieranie, rozpoznawanie zapachów, testy itp. były bardzo ciekawie opisane. „Pochłaniacz” to bardzo realistyczna książka, przynajmniej tak mi się zdaje – nigdy na własne oczy nie widziałam przebiegu śledztwa.

Autorka namieszała, chwilami potrzebowałam momentu na przemyślenie wszystkich poszlak i zastanowienie się nad podejrzanymi. Co jest ogromnym plusem! Tego chciałam od tej książki i dostałam to. Chociaż tak jak pisałam nie wszystko było idealne.

„Pochłaniacz” to książka, którą pomimo kilku wad, ciągle można zaliczyć do dobrych i ciekawych. Szkoda, że nie udało mi się w nią porządnie wciągnąć, ale i tak bardzo przyjemnie się ją czytało. I właśnie dlatego myślę, że spodobałaby się miłośnikom kryminałów.

Za możliwość przeczytania dziękuję księgarni matras i zapraszam wszystkich na matras.pl do zakupienia tej książki. 
www.matras.pl
Ps. W skakaniu w czasie nie chodzi mi o flashbacki. Akcja z momentu, który mam na myśli trwała 2 dni i autorka skakała między nimi. Najpierw coś działo się jednego dnia, potem kolejnego, a za chwilę wraca do pierwszego. 

2 komentarze:

  1. "Pochłaniacz" mi się nie podobał. Momentami strasznie mi się dłużył, postaci było za dużo i momentami naprawdę miałam problem z ogarnięciem kto, co i dlaczego. Samo rozwiązanie też wydało mi się trochę naciągane.
    "Okularnik" czeka na półce i jeszcze trochę sobie poczeka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam jeszcze nic tej autorki ale coraz głośniej o niej w blogosferze i mam nadzieję, że uda mi się szybko nadrobić moje braki. Pomocna recenzja :)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń