24 marca 2016

2. Dlaczego w recenzjach nie powinniśmy wspominać o zwrotach akcji

Cześć wszystkim! Przepraszam za przerwę w pisaniu notek, ale nie miałam jakoś ochoty...Chyba potrzebowałam krótkiej przerwy! Ale już wracam! Przynajmniej mam taką nadzieję! Co się u mnie działo? Mam nowe meble i nowe półki na książki, dlatego zastanawiam się, czy może chcielibyście zobaczyć bookshelf tour? Bardzo chętnie przygotuję dla was! Chociaż to by był baaardzo długi post, dlatego jak już to podzieliłabym go na jakieś dwa/trzy posty. To dajcie znać poniżej czy chcecie taki post.
Ostatnio nie mogę się zebrać za recenzje, dlatego mam dla was coś innego. Dawno nie było żadnej dyskusji, a znalazłam idealny temat, na który możemy wszyscy podyskutować. Także zapraszam do notki.

"Dlaczego w recenzjach nie powinniśmy wspominać o zwrotach akcji"

Christine z PolandBananasBooks w filmiku sprzed 3 tygodni "Hamilton Book Tag" (wcale teraz nie słucham piosenek z musicalu Hamilton) miała wybrać książkę z zwrotem akcji, którego się nie spodziewała. Powiedziała, że nie poda żadnego tytułu ponieważ sama nie lubi wiedzieć, że w książce ma być zwrot akcji. Wtedy on nie jest już takim zaskoczeniem jakim miał być. Czy się zgadzam z tym twierdzeniem? Musicie przeczytać resztę postu, by się dowiedzieć.

Lubię czytać książki, które mnie zaskakują - kto nie lubi. Zwroty akcji są czymś, co sprawia, że każda książka jest jeszcze lepsza. Ale czy wiedza, że mam się pojawić coś niespodziewanego, nie psuje efektu i wrażeń z książki? Wiem sama po sobie. Czytałam jedną książkę i wiedziałam, że jest w niej zwrot akcji. Cały czas myślałam tylko o tym: "Co się stanie? Co to za zwrot akcji? Kiedy on będzie" Czy ta osoba coś zrobi? Czy ktoś zginie? No kiedy będzie ten zwrot akcji?" I tak cały czas. Pomimo że nie zgadłam, co się stanie to i tak w pewnym stopniu to wpłynęło na moje doświadczenie i odczucie po przeczytaniu książki. Gdy wiemy o tym, że ma być zwrot akcji, przestajemy się aż tak skupiać na treści czy na historii, tylko zastanawiamy się nad tym, co nas zaskoczy. Nie wiem czy wszyscy tak to spostrzegają, ale ja na pewno.

Trzeba spojrzeć jeszcze na to z drugiej strony. Christine także wspomniała o tym w swoim filmiku. Autor dużo pracował nad stworzeniem tego zwrotu akcji, nad spróbowaniem zaskoczenia nas, a tu ktoś mówi czytelnikom, że stanie się coś niespodziewanego! No serio? Ja na miejscu tych autorów byłabym nieźle wkurzona!! Wyobraźcie to sobie: Wymyślasz coś ciekawego, zaskakującego, starasz się to ładnie wplątać w akcje, dopasować wszystkie szczegóły i chcesz, by ktoś po przeczytaniu tego, był w szoku, a tu na okładce książki lub w recenzji: "Tego się nie spodziewałeś" czy coś w tym stylu. W pewnym sensie jest to nieuszanowanie pracy autora.

Od teraz nie będę pisała w recenzjach o zwrotach akcji. Tylko jak poradzić sobie z pokazaniem, że dana książka jest ciekawa i zaskakująca? Na pewno nie słowami, że końca nikt się nie spodziewa, myślę, że wspomnienie o tym, że książka jest bardzo ciekawa i interesująca i jakoś inaczej ująć to w słowa, najważniejsze jest, by nie wspominać o istnieniu zwrotu akcji!!

Christine otworzyła mi na to oczy i po przemyśleniu tego wszystkiego, powstał taki post. A wy, co sądzicie o wspominaniu o zwrotach akcji w recenzjach czy na okładkach książek? Jesteście za czy przeciw? Chętnie poznam wasze opinie na ten temat! Ten post ma być dyskusją, dlatego chciałabym, abyście wypowiedzieli się na ten temat!

7 komentarzy:

  1. Z jednej strony racja, ale z drugiej - powiedzenie, że książka jest bardzo ciekawa czy interesująca, to czasami duże niedopowiedzenie. Ciekawa może być pod względem np. języka, kreacji bohaterów, pomysłu na fabułę, poprowadzenia akcji. "Ciekawa książka" to zdecydowanie za mało powiedziane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, z tym ciekawa masz rację, ale wiesz myślę, że większość z nas dałaby radę jakoś inaczej zachęcić ludzi do przeczytania książki ze zwrotem akcji, bez wspominania o nim :) Coś byśmy wymyślili.

      Usuń
  2. Ja piszę często, że jest zaskakująca. Nie wyobrażam sobie o tym nie wspomnieć. Poza tym... dla przykładu: dużo zwrotów akcji mają Igrzyska śmierci. Praktycznie co rozdział. Sama nie wiem, nigdy nie miałam pretensji, jeśli ktoś o tym wspomniał w recenzji. I to jest dla mnie bardzo ważny element książki, głównie tego w nich szukam ;)

    I tak, bookshelf tour bardzo chętnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każdy z nas tego szuka :) Myślę, że to może zależeć też od tego jak ktoś napisze o tym zwrocie akcji i zależy także od czytelnika :)

      To po świętach wezmę się za bookshelf :)

      Usuń
  3. Jest w tym trochę racji, ale myślę, że nie do końca. Pisząc recenzję omawiam po kolei poszczególne elementy książki. I na tej zasadzie można powiedzieć, że nie powinnam pisać o kreacji świata, bo zdradzę zbyt dużo, zwłaszcza jeśli piszę, że jest niekonsekwentna lub niedopracowana - przecież muszę podać szczegóły. Tak zdradzam je czytelnikowi, który książki nie zna i może to być równie "szkodliwe" jak powiedzenie, że jest zwrot akcji. Poza tym, ta wiadomość, ze gdzieś tam jest, czasami sprawiała, że nie odkładałam słabej książki, bo własnie na niego czekałam. I czasami warto było, bo po tym zwrocie zrobiło się ciekawiej. Poza tym nie przesadzajmy - stwierdzenie, że jest zwrot akcji to ani spoiler, ani tragedia, bo w końcu nie wiemy ani kiedy, ani jaki dokładnie będzie. I tak nas zaskoczy :) A czytać nieuważnie można i bez tego, bo widzi się, że na przykład coś dąży w określonym kierunku a my nie możemy się tego doczekać :)

    I tak - chcę zobaczyć twoją biblioteczkę! Uwielbiam oglądać cudze regały :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, czasami nawet powiedzenie o wykreowanym świecie może być tak jak to ujęłaś "szkodliwe", dlatego myślę, że powinniśmy uważać na to, co piszemy...I ja czasem mam z tym problem, bo w recenzji chcę napisać o czymś, ale boję się, że mogą być za duże szczegóły i jeszcze komuś zaspoileruje.
      Z słabą książką to masz rację, czasami wiedza o zwrocie akcji, powstrzymuje przed odłożeniem. Dlatego ten temat jest tak trudny, bo czasem powiedzenie o nim to może być za dużo, a czasami warto wspomnieć. Ale ja zamierzam się trzymać tego, co napisałam w poście i będę próbować nie wspominać o zwrotach akcji w swoich recenzjach :)

      Po świętach wezmę się za pisanie postu z biblioteczką. Będziesz miała dużo do oglądania :)

      Usuń
  4. Myślę, że unikanie "zwrotów akcji" przyniosłoby więcej szkody, niż pożytku. idąc tym tokiem myślenia, można by potraktować w ten sam sposób mówienie o trójkątach miłosnych. Z tym, że to pierwsze raczej zachęca do przeczytania, to drugie niekoniecznie:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń