5 kwietnia 2016

16. Cassandra Clare - Pani Noc

Tytuł: Pani Noc
Autor: Cassandra Clare
Tłumacz: Małgorzata Strzelec i Wojciech Szypuła
Wydawnictwo: MAG
Seria: Mroczne intrygi
Strony: 828
Data Wydania: 30 marca 2016
Opis:  LubimyCzytać
Moja ocena:  10/10

W recenzji mogą znajdować się spoilery do „Darów Anioła” i „Diabelskich Maszyn”

Na tą książkę czekałam od momentu, w którym skończyłam „Miasto Niebiańskiego Ognia”, czyli tak od czerwca 2015 roku. Uwielbiam Świat Nocnych Łowców i wszystkich bohaterów stworzonych przez Cassandrę Clare. Miałam bardzo wysokie wymagania do „Pani Noc” i jak widzicie po mojej ocenie zostały one spełnione. Tylko, czy wszystko było takie cudowne, czy jednak było coś, co mi przeszkadzało? Tego dowiecie się poniżej.


„Pani Noc” jest jedną z książek ze świata Nocnych Łowców. Rozpoczyna nową serię pod tytułem „Mroczne Intrygi”. Mamy tutaj dwóch głównych bohaterów – Emmę Carstairs i Juliana Blackthrona. Poznaliśmy ich już w „Mieście Niebiańskiego Ognia”. Julian stracił tatę w „Mrocznej Wojnie”, natomiast rodzice Emmy zostali zamordowali w brutalny sposób. Clave uważa, że to dzieło Sebastiana, ale dziewczyna i jej przyjaciele są pewni, że to nie jego wina. Akcja „Pani Noc” dzieje się pięć lat po wydarzeniach z ostatniej części serii „Dary Anioła”. Bohaterowie dojrzeli, a Carstairs nie jest już dziewczynką pogrążoną w żałobie, tylko silną młodą kobietą, która pragnie zemsty.

Może zacznę od paru wad. Nie są one z winy Cassie, tylko z winy tłumacza. Po pierwsze ciągle uważam, że przetłumaczenie tytułu na „Dama Północy” byłoby o wiele lepsze! „Pani Noc” brzmi strasznie, infantylnie… Pomińmy oczywiście fakt, że Midnight znaczy północ a nie noc. Po drugie - odmiana słowa runa. „Narysowała szybko run zręczności…” – może i się mylę, ale powinno być runę zręczności. I po trzecie, coś co mnie kompletnie załamało. „…jeszcze inny załatwiał sprawę kontroli urodzin.” Ok. Ja rozumiem, że w angielskim to nazywa się birth control, ale po polsku to się nazywa antykoncepcja, więc lepiej by było „jeszcze inny załatwiał sprawę antykoncepcji”. Załamało mnie takie tłumaczenie i okropnie mnie denerwowało, ale nie mam zamiaru dawać książce niższej oceny, bo to nie wina autorki, tylko tłumacza!

„Pani Noc” jest jedną z najlepszych książek ze świata Nocnych Łowców. Idealnie rozpoczyna serię i zdaje mi się, że o wiele lepiej niż „Mechaniczny Anioł”, czy „Miasto Kości. Akcja dzieje się w LA (moim mieście marzeń!), które jest idealnie opisane. Dzięki temu czytając, przenosimy się do tego miasta i do tego świata. Jak zaczęłam czytać, to nie mogłam przerwać czytania, zapominałam, że jestem w swoim pokoju i miałam wrażenie, że jestem razem z bohaterami. Chyba każdy się zgodzi z tym, że takie książki są najlepsze.
„Związek dwóch parabatai był czymś więcej niż przyjaźnią, więcej nawet niż więzią rodzinną; była to więź niezwykle silna, którą każdy Nocny Łowca darzył największym szacunkiem i traktował nie mniej poważnie niż związek pomiędzy mężem i żoną”
Bardzo podobało mi się to, że znaliśmy już głównych bohaterów, a także ten świat. A co najlepsze ciągle dowiadywaliśmy się czegoś nowego o Nocnych Łowcach. To uniwersum jest bardzo rozbudowane i chyba nigdy nie będziemy wiedzieć wszystkiego o nim i to bardzo mi się podoba, ponieważ to nie można się tym znudzić, zawsze możemy zostać zaskoczeni czymś nowym. Kolejną, świetną rzeczą, było to, że bohaterowie także znali ten świat. Nie byli nowi w nim tak jak Tessa czy Clary. Czegoś takiego nigdy nie było w książkach Cassie i fajnie obserwować akcję z takiego punktu widzenia.
„- Co to jest? – Wyprostowała się. – Jakiś demon? Raum? A może…
- Pudel miniaturka – odparł Julian, uśmiechając się półgębkiem. – Chyba nie jest uzbrojony – dodał, gdy Emma zmierzyła oskarżycielskim spojrzeniem coś, co z pewnością było małym pieskiem tulącym mordkę do szyby. – Prawdę mówiąc jestem tego pewien.”
Oczywiście jak to w książkach Cassandry Clare jest dużo humoru i sarkazmu. Dramatyczny, pełen napięcia moment, a tu nagle autorka wyskakuje z jakimś śmiesznym tekstem. Uwielbiam to.

Mamy tutaj także parę wątków miłosnych. Jesteśmy świadkami uroczych scen między bohaterami, a także kilku rozdzierających serce – w końcu nie może być za pięknie (i dobrze, bo byłoby nudno). Zawsze podobało mi się w książkach Cassie to, że pomimo tego, iż związki są ważne, to nie przytłaczają akcji, nie są głównym problem bohaterów, a fabuła nie skupia się tylko na nich i nie czytamy nudnych romansideł, tyko powieść pełną akcji.

W „Pani Noc” pojawiają się nasi ulubieni bohaterowie „Diabelskich Maszyn” oraz „Darów Anioła”. Za każdym razem jak się zjawiali, moje serce się cieszyło! Tak bardzo ich kocham!!! Dodatkowo dostaliśmy cudowne opowiadanie z Jacem, Clary, Izzy, Simonem, Magnusem i Aleciem w roli głównej. Czego chcieć więcej?

„Pani Noc” zalicza się do dużych książek i z takimi zawsze trzeba uważać, ponieważ grzbiet może pęknąć i bałam się, że tak się stanie. Na szczęście wydawnictwo się postarało, bardzo wygodnie się ją czyta, a na grzbiecie nie zostają żadne ślady!

Myślę, że każdy z nas zastanawiał się, czy kolejna seria, dziejąca się w świecie Nocnych Łowców, ma sens, czy to nie jest już przesada. Bardzo czekałam na tą książkę, ale ciągle miałam jakieś wątpliwości. Teraz zastanawiam się dlaczego? Zdecydowanie powstanie kolejnego cyklu to nie przesada! „Pani Noc” idealnie go rozpoczyna. Dostarcza ogrom różnego rodzaju emocji! I niestety zostawiła mnie w ogromnym książkowym kacu! Ja chcę kolejną część!!

5 komentarzy:

  1. Chyba nie spotkałam jeszcze osoby, która nie zachwycałaby się tą powieścią, polecają ją zwłaszcza wszyscy na Booktubie, a ja sama wciąż nie jestem przekonana, bo zakończyłam swoją przygodę z Cassandrą Clare na "Mieście Upadłych Aniołów", które strasznie mnie zawiodło i od tamtej pory nie przeczytałam żadnej jej książki. Ale "Pani Noc" kusi ;)

    Books by Gesk Girl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele osób uważa, że "Miasto upadłych aniołów" jest słabe, ale warto dalej czytać...Jak Ci nie idą Dary to polecam "Diabelskie Maszyny", są lepsze, a i tak warto je przeczytać przed dwoma ostatnimi częściami "Darów Anioła".

      Usuń
  2. Czytałam jedynie Mechaniczne maszyny tej autorki i jestem zachwycona :) Szybko zabieram się za Dary Anioła i oczywiście za Panią noc.
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam Dary Anioła tej autorki przede mną Diabelskie maszyny i jestem ciekawa tej książki również. Czas zakupić kolejną książkę Cassandry Clare :)

    http://biblioteczka-na-poddaszu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Po Twojej recenzji jestem pewna, że Pani Noc (brrr, ten tytuł!) będzie jednym z moich następnych zakupów. Bony, ta historia naprawdę mnie ciekawi. Ja chcę już powrócić do świata Nocnych łowców... nawet jeśli świat ten jest w jakiejś części pozbawiony swojej magii przez okropne tłumaczenie (nie tylko ty to wspominasz to). No i cieszę się, że powieść ta nie jest pisana na siłę i dalej posiada "to coś":)

    OdpowiedzUsuń