30 kwietnia 2016

18. Katarzyna Berenika Miszczuk - Szeptucha


Tytuł: Szeptucha
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Tłumacz: -
Wydawnictwo: Wydawnictwo W.A.B
Seria: Kwiat Paproci
Strony:  412
Data Wydania: 3 lutego 2016
Opis:  LubimyCzytać
Moja ocena:  9/10

Katarzyna Berenika Miszczuk – lekarka z zawodu, pisarka z zamiłowania. Pierwszą swoją powieść pod tytułem „Wilk” wydała w 2006 roku. Napisała także moją najukochańszą serię – „Ja, diablica”, „Ja, anielica”, „Ja, potępiona”. Oprócz tego mogliście widzieć w księgarniach takie tytuły jak: „Druga Szansa”, „Gwiezdny Wojownik, tom I: Działko, szlafrok i księżniczka” oraz „Pustułka”. Pani Miszczuk jest moją ulubioną polską autorką. Uwielbiam humor w jej książkach, bohaterów (Beleth!!), światy, które tworzy! Po prostu wszystko!

Gosława Brzózka – skończyła medycynę. Niestety zanim zacznie pracować w szpitalu, musi odbyć staż u szeptuchy, wiejskiej znachorki. Gosia jest nowoczesną kobietą, nie wierzy w słowiańskie bóstwa, nie cierpi wsi i nienawidzi kleszczy. Więc wyobraźcie sobie, jaka była szczęśliwa jak się dowiedziała o swoim wyjeździe. W tej książce znajdziecie słowiańską mitologię, opisy dawnych obrzędów, romans i jak to bywa w książkach tej autorki – humor.

„Szeptucha” jest książką bardzo oryginalną. Nie wiem czy ktokolwiek kiedyś pisał książkę o Słowianach (mogę się mylić – nie krzyczcie), ale na pewno nigdzie nie było takiego połączenia. Właśnie to mi się podoba w książkach Katarzyny Bereniki Miszczuk. Łączy takie rzeczy, których nikt nigdy nie próbował połączyć. A wracając do tej książki. Bardzo fajnie było zobaczyć połączenie nowoczesności z dawnymi obrzędami i dawną religią. W jednej chwili widzimy jak bohaterka używa komórki, laptopa, samochodów, a za chwilę jest w lesie na jakiś słowiańskich obchodach.
„Bo to takie logiczne, że na cześć dzika postanowił wyciąć w pień las, w którym to biedne zwierze żyje.”
Historia w książce jest przedstawiana w pierwszej osobie. Obserwujemy wszystko z punktu widzenia Gosi. Jest ona osobą, z którą można się utożsamiać, a szczególnie do jej podejścia do robactwa – przynajmniej w moim przypadku. Jej teksty są świetne. Nie wiem jak Pani Miszczuk to robi, ale zawsze tworzy bohaterów zabawnych, sarkastycznych i rzucających śmiesznymi tekstami.

W tej książce jest także wątek romantyczny. Nie chcę za wiele mówić, bo lepiej poznawać historię, bez zbyt dużej wiedzy na ten temat. Oczywiście od razu wiadomo, kto będzie obiektem uczuć Gosi. Podobało mi się to, że ta ich relacja rozwijała się w naturalnym tempie, nic nie było przyśpieszone czy wymuszone.

Okładka „Szeptuchy” jest przepiękna, prosta, idealnie pasująca do treści książki. Bardzo podobają mi się wtłoczone liście paproci, które nawiązują do tytułu serii. Gdy otworzymy książkę, to na wewnętrznej stronie okładki znajdziemy przepis od szeptuchy, tak samo jest na tylnej. Uważam, że to był bardzo fajny pomysł, a komentarze do tego są śmieszne. Strona techniczna „Szeptuchy” jest na 6!

Oceniłam książkę na 9 gwiazdek, ponieważ brakowało mi czegoś. Sama nie wiem czego… Takiego wielkiego BUM! Wiem, dużo wyjaśniłam… Autorka stworzyła atmosferę tajemnicy, wokół całej historii „Szeptuchy” jak i tego, co zobaczymy w kolejnej części. I wierzcie mi, często zastanawiam się nad tym, co jeszcze czeka Gosię i jakie będą konsekwencje podjętych przez nią decyzji.

„Szeptucha” to książka o odkrywaniu własnego przeznaczenia, o trudnych wyborach, a to wszystko w połączeniu z humorem. Wierzcie mi, że fabuła potrafi tak wciągnąć, że momentami nie wiesz, co jest prawdą, a co fikcją. Czy bogowie słowiańscy naprawdę istnieją?

Zapraszam wszystkich do zakupu "Szeptuchy" na matras.pl

Za egzemplarz do recenzji dziękuję księgarni Matras.
www.matras.pl

6 komentarzy:

  1. Jestem bardzo zauroczona tą książką. Już ją miałam w księgarni w ręku i nie kupiłam. Nie wiem co mnie powstrzymało. A tak chcę ją przeczytać. I kolejna recenzja mnie przekonuje, że warto!
    Pozdrawiam
    http://biblioteczka-na-poddaszu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam serię książek "Ja, diablica". Beleth jest najlepszy, natomiast Piotruś działał mi na nerwy. Więc jak tylko dowiedziałam się, że pani Katarzyna napisała książkę pod tytułem Szeptucha i to jeszcze z takim opisem - nie było przeproś! Wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Teraz mam nadzieję, że przy najbliższym zamawianiu książek do koszyka dorzucę i tą :) Oby mnie także tak się spodobała ^^

    → borenium.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejciu, jejciu, jejciu, jak mnie dawno tutaj nie było. Co za zmiana! Oczywiście na plus. Fiolet bardzo ładnie się prezentuje ♥ Co do "Szeptuchy", nie miałam okazji jeszcze czytać książki o takiej fabule i niewątpliwie zainteresowała mnie ta pozycja.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaki ładny blog, świetnie piszesz!
    Od pani Miszczuk czytałam jedynie "Drugą szansę", która zainspirowała mnie do poznania jej dalszej twórczości. Przypuszczam, że i tematyka słowiańska może mi przypaść do gustu - więc natychmiast zabieram się do czytania, gdy tylko powróci do miejskiej biblioteki :)
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do mnie na nową recenzję, tym razem "Odkąd cię nie ma" Morgan Matson! www.pattbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Raczej nie przeczytam tej książki. Nie lubię takiej tematyki.
    Pozdrawiam i do siebie zapraszam: http://www.szeptyduszy.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka już jakiś czas temu przykuła moją uwagę i z chęcią sięgnę po nią, gdy będzie taka możliwość. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń