22 maja 2016

Niedzielne pogaduchy: prace grupowa



Hej! Witam w kolejnych niedzielnych pogaduchach. Na szczęście ten post tym razem pojawi się w odpowiedni dzień. Jak wam miną tydzień? Ja w końcu oddałam pracę i przygotowywałam się na targi. A dzisiaj siedzę zmęczona i ramiona mnie bolą. Ale warto było. Relację z targów dostaniecie na tygodniu. Tak samo Book Haul. Co chcecie zobaczyć najpierw? A dzisiaj kilka słów o pracach grupowych.




W tym semestrze mam dużą ilość projektów do zrobienia. Na jednym przedmiocie mamy projekt dla prawdziwej firmy. Wykładowcy podzielili nas na grupy dzięki badaniu, z którego dowiedzieliśmy się jakie mamy role w grupie. A to oznacza, że nie pracuje się z osobami, które się zna i wie, że są pracowite, tylko można trafić na beznadziejnych, obijających się ludzi. Niestety ja na takich trafiłam! I co najgorsze mam w grupie chłopaka, studiującego już 5 lat (na 3 letnich studiach)!! A tak bardzo nie chciałam na niego trafić! Na 6 grup musieli go dać do mojej...ehhh! Na pierwsze spotkanie z prowadzącymi zajęcia nie przyszedł nikt, oprócz mnie! Na kolejnym oczywiście cudowny pan wieczny student też się nie pojawił. A na ostatnie spotkanie ja nie poszłam i chyba nikt się też nie wybrał na nie. Piszę o tym, bo mam dość prac grupowych i muszę ponarzekać wam. Nie lubię ich. Wolałabym już sama coś zrobić, niż pracować z grupą. Zawsze wychodzą jakieś problemy! A to ktoś się obija, a to nie ma kiedy się spotkać. Ja już bym wolała kolokwia. A wy lubicie projekty grupowe? Macie jakieś złe doświadczenia z tym? Podzielcie się swoim zdaniem w komentarzach.

Wiem, że ostatnio nie wstawiałam żadnych recenzji, ale mało czytałam i nawet nie mam z czego napisać. Chociaż wpadłam na pewien pomysł, dzięki, któremu może zwiększy się ich liczba. Także oczekujcie nowych postów! 

2 komentarze:

  1. Na szczęście ja nigdy nie musiałam wykonywać żadnych prac w grupie - a już na pewno nie takich dużych, ale studia dopiero przede mną więc pożyjemy, zobaczymy... A Tobie bardzo współczuję takiej grupy, zwłaszcza tego chłopaka. Ja jestem indywidualistką i nie przepadam za pracą zespołową.

    Zazdroszczę Ci udziału w Targach! I chętnie zobaczę zarówno relację, jak i book haul :) Jak dla mnie nie ma różnicy, co będzie pierwsze, choć może najpierw relacja? ;)

    Z perspektywy czytelnika

    OdpowiedzUsuń
  2. Strasznie nie lubię prac grupowych, chyba że sama mogę sobie wybrać zespół. Choć i wtedy nie zawsze wszystko się układa, bo bywa, że trudno się dogadać. Strasznie rytuje mnie, gdy ktoś się z czegoś nie wywiązuje, zwłaszcza jeśli potem trudno zrobić coś dalej, bo nie ma koniecznego etapu.
    Studia niby miały mnie nauczyć pracy w grupie, tego, że jest opłacalna i wygodna. Nauczyły tego, że jeżeli chcę, by coś było zrobione, to muszę zrobić to sama...

    OdpowiedzUsuń