19 czerwca 2016

Merchandising w Księgarniach - Polska vs. Świat

Jakiś czas temu robiłam prezentację na studia. Tematem miała być promocja sprzedaży i merchandising. Każdy z nas miał sam wybrać markę czy sklep. Ja będąc sobą, wybrałam oczywiście coś na temat książek. Zrobiłam całą prezentację na temat promocji sprzedaży w światowy dzień książki oraz o merchandisingu w księgarniach, gdzie porównałam Polskę ze Światem. Szukając ciekawych zdjęć, znalazłam kilka, którymi chcę się z wami podzielić. 


Może na początek powiem wam co to jest ten Merchandising. Są to sposoby wpływania na zachowania klientów poprzez wystrój pomieszczenia i sposób prezentacji towarów w celu zwiększenia sprzedaży, zainteresowania odbiorców, a nawet zwiększenia subiektywnej wartości towaru w oczach klienta. Działa poprzez informowanie w sposób atrakcyjny, zrozumiały i przekonujący o istnieniu i lokalizacji sklepu, oferowanym asortymencie towarów, nowościach, towarach godnych szczególnej uwagi, rozmieszczeniu stoisk. To definicja prawdopodobnie z Wikipedii. A piszę, że prawdopodobnie, bo przekopiowałam to teraz z prezentacji.

Jak to wygląda u nas - wszyscy wiedzą. Małe/średnie pomieszczenia, milion półek, brak miejsca do siedzenia. Nigdy jakoś nie narzekałam na wystrój, ale po obejrzeniu zdjęć z zagranicznych księgarni, zmieniłam zdanie. Sami zobaczycie dlaczego. Od razu mówię, że żadne zdjęcie nie jest moje - znalazłam je wszystkie w Google.
Matras i Empik - dwie główne, największe księgarnie w Polsce. Nie mogę powiedzieć, że wystrój w nich jest beznadziejny, bo jest ok. Ale w matrasie jak są przeceny to książka leży na książce. Aby zobaczyć co jest na danej półce trzeba zdjąć wszystkie po kolei. Oprócz tego w jednym matrasie w moim mieście są bardzo wysokie półki. Jakbym chciała ściągnąć jedną książkę, by przeczytać jej opis i zobaczyć, czy mnie zainteresuje musiałabym kogoś poprosić o to, by mi ją zdjął. A bez sensu prosić o to kogoś i zaraz mu powiedzieć - nie jednak jej nie chcę.

Co do empika to w ogóle nie są szanowane tam książki. Okładki są powyginane, okładki rozdarte. A oprócz tego - w Empiku znajdującym się w centrum handlowym Plaza w Lublinie jedna część książki Pierca Browna leżała na fantastyce, a druga na młodzieżówce. Osoba, która pójdzie tylko do np. fantastyki i zobaczy, że tutaj jest pierwsza część książki to nie będzie szukał jej po całym empiku, tylko spodziewa się, że będzie obok - a jak jej nie ma na tej półce to pewnie w ogóle jej nie ma. I tak księgarnia traci kasę.
 
Ta księgarnia znajduje się w Nowym Yorku. Według mnie wygląda jak domowa biblioteczka. Malunki na suficie są cudowne! A te lampy idealnie pasują do wyglądu. Jak ja bym chciała tam pójść!
Kolejne zdjęcia są z LA. Wiele razy w jakiś vlogach widziałam ten tunel. Uważam, że jest to świetny dodatek do księgarni i poszłabym do niej, by zrobić sobie przy nim zdjęcie. No i oczywiście po to, by kupić jakieś książki!
 
Poniżej znajduje się zdjęcie z księgarni w Holandii. Zastosowanie różowego koloru w księgarni jest czymś niespotykanym. Nadaje to takiej świeżości i życia. Między półkami są miejsca do siedzenia. Czego w naszych księgarniach brakuje!
Kolejne zdjęcie pochodzi z księgarni, która chyba najbardziej mi się podoba (no dobra jest zaraz po tej z NYC). Dużym plusem jest ogrom wolnego miejsca, jest wiele foteli, krzeseł, kanap, na których można siąść z książką. Ta księgarnia znajduje się w Brazylii. Jedyny problem może być z książkami ułożonymi kolorystycznie - co zrobić jak każda część serii jest w innym kolorze?
Księgarnia przedstawiona na poniższym zdjęciu znajduje się w Toronto. U nas (przynajmniej w Lublinie) nie widziałam tak wyróżniającego się sklepu. Wszystkie są takie zwykłe. A tutaj mamy róże, fiolety. I jeszcze ta cudowna ekspozycja z "Czerwoną Piramidą" - tak powinno wyglądać promowanie nowości. Tylko wydawnictwa muszą zapłacić księgarniom za takie coś. 
Kolejne zdjęcie przedstawia księgarnię z Wenecji. Ok, jest tam mało miejsca i wygląda to tak jakby książki, były poukładane byle jak, ale pomysł z wstawieniem gondoli do środka i zaprezentowanie na niej książek bardzo mi się podoba. Używają jedną rzecz, która kojarzy się z tym miastem i używają ją do promocji. 
Nie mam pojęcia z jakich miast są poniższe zdjęcia, ale bardzo mi się spodobały, dlatego użyłam je w prezentacji i w tym poście. Na pierwszym zdjęciu widać, że nikt nie próbował wcisnąć na ten stolik jak najwięcej książek. Jest kilka tytułów, ładnie przedstawionych, do których nie trzeba się dokopywać i wszystko idealnie widać. Na drugim jest prezentacja Harrego Pottera. W tej księgarni postanowili użyć Tiarę Przydziału. Każdy, kto czytał lub oglądał Harrego, od razu rozpozna, że na tej półce leżą te książki.
Czemu stworzyłam taki post? Sama nie wiem. Jakoś tak mnie prezentacja zainspirowała. Myślę, że to był fajny sposób na pokazanie różnic między Polską a Światem. Możliwe, że w jakimś polskim mieście jest księgarnia mająca dużą przestrzeń, ciekawy wystrój oraz wygodne fotele, ale w moim mieście takiej nie ma. Mam tylko Empika, Matrasa, Tak Czytam, De facto, Avalon i jakieś naukowe. Chcę zaznaczyć, że ten post nie powstał po to, by narzekać na polskie księgarnie, czy im nawrzucać. 

Co sądzicie o zdjęciach, które pokazałam? Chcielibyście pójść do takich księgarni? Który wystrój najbardziej wam się podoba? Czy nasze księgarnie powinny wziąć przykład z zagranicznych? Napiszcie swoje zdanie w komentarzach.

5 komentarzy:

  1. często spotykam się ze zniszczonymi okładkami w empiku. a matras stara się wykorzystać całą małą przestrzeń, jaką posiada księgarnia. to przykre :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy pomysł nie tylko na post :) W Matrasie jest dla mnie gorzej niż w Empiku. Książki są własnie poupychane różnie (w Empiku jak są na tych wysepkach to wszystko widać) i... co ja mam? Przegrzebywać się przez te wszystkie książki i później je znowu układać? I to samo z tymi wysokimi półkami...

    OdpowiedzUsuń
  3. Te zagraniczne są fantastyczne, ale bądźmy szczerzy - to nie jest norma tylko wybrane księgarnie i z takimi też można się u nas spotkać: małymi, które muszą zainteresować kupującego.
    Wiem, jak wygląda sprzedaż książek w E. i mogę powiedzieć trochę więcej: tak na prawdę merchendising nikogo tam nie obchodzi. Nie chodzi o to żeby książki się sprzedawały, a żeby sprzedawały się konkretne książki, za które zapłacono, żeby się sprzedawały. Poza tym często książki w trakcie rozkładania towaru lądują w zupełnie innym miejscu niż powinny, bo rozkładający nie wie co to za gatunek i albo nie chce mu się sprawdzić w systemie, albo nie może dopchać się do komputera, bo x osób z niego korzysta. A musi rozłożyć już, teraz... Zniszczenia książek są i będą, bo księgarnie dostają ich za dużo w stosunku do posiadanego miejsca i muszą je jakoś upchać... Ale to jest problem gdzieś wyżej, nie w samych punktach sprzedaży.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi też najbardziej podoba się ta z NY. Mogłabym w takiej zamieszkać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z wielką chęcią poszłabym do takiej księgarni, obkupiłabym się i jeszcze zasiedziała czytając nowe książki. Szkoda, że u nas księgarnie wypadają tak słabo, ale nie pozostaje nic innego jak tylko trzymać kciuki, żeby kiedyś się to zmieniło ;)

    OdpowiedzUsuń