9 czerwca 2016

Warszawskie Targi Książki


Witam was w kolejnym tygodniu. Jak wam mijają ostatnie dni szkoły/studiów? Ja kończyłam licencjat, robiłam projekty i momentami obijałam się. Nawet w tamten piątek kupiłam kolejne dwie książki (brawo Agata za trzymanie się postanowienia, że w ogóle nie będziesz kupować książek!). W końcu przygotowałam dla was relację z Targów Książki. Wiem, że zajęło mi to sporo czasu, ale koniec roku akademickiego i to na 3 roku nie jest łatwy. Ale w końcu się zebrałam i napisałam!



Sobota godzina 4:30. Budzę się, patrzę na zegarek i się załamuję, bo mam jeszcze godzinę spania. No dobra. Trzeba jeszcze pospać. Przewracam się na drugi bok i próbuję zasnąć. Niestety nic z tego! Już nie zasnęłam. Budzik dzwoni o 5:30. No dobra trzeba wstawać i się szykować! Poranna toaleta zrobiona, makijaż też, więc można iść. O 6:50 wyjechałyśmy z Lublina i parę minut po 9 byłyśmy w Warszawie. Spacerkiem poszłyśmy pod stadion. Było kilka stoisk pod nim i zobaczyłyśmy, co ciekawego tam mają i przed 10 weszłyśmy na narodowy. Przed wejściem na targi zdążyłyśmy się zgubić. Wymiana miała być na samej górze, a później Paulina odkryła, że jednak ma być na płycie - dobrze, że przeczytała na rozpisce, bo byśmy stały jak głupie na górze. Do tego przeze mnie gubiłyśmy się w piętrach, ale ciiiii. Od razu po wejściu poszłyśmy do kolejki na wymianę. Byłyśmy 5 czy tam 6. Postanowiłam oddać cztery części Pamiętników Wampirów. Jedna z dziewczyn, która była na początku kolejki powiedziała, że mogą mi to policzyć jako jedną część i na szczęście dziewczyny zamieniły się książkami ze mną. Dzięki temu, że byłyśmy na początku, udało mi się zabrać kilka nowości. Miałam w swoich rękach książki Remigiusza Mroza i zgarnęłam "Ponad Wszystko". Wszystkie moje zdobycze z wymiany jak i z zakupów możecie znaleźć w Book Haulu (klik). Miałam dobrą strategię działania. Stałam przy stoliku na którym ludzie oddawali książki, dzięki temu udało mi się dorwać takie cuda jakie zdobyłam! Więc krótko mówiąc wymiana była udana! Paulinie też udało się dorwać wiele ciekawych książek - dwie Mroza, dwie Kinga i Maybe Someday.

Na zdjęciu widać ile ludzi było na wymianie (ta część przed tym czymś pomarańczowym z Eski). Po wymianie poszłyśmy na chwilę odpocząć i coś zjeść.Następnie łaziłyśmy po stadionie. Około 13 zaczęłyśmy kręcić się przy stoisku W.A.B., ponieważ o 14 Katarzyna Berenika Miszczuk podpisywała swoje książki. Tak nam się udało, że stałyśmy jako pierwsze w kolejce i ja byłam pierwszą osobą, która podeszła po autograf. Oczywiście ze stresu zaczęłam gadać jak najęta! Ale nie uważam, żebym bardzo się skompromitowała. Chyba... Powiedziałam jej, że pisze świetne książki, że czytałam całą serię "Ja, diablica", "Drugą Szansę" oraz "Szeptuchę". Pani Miszczuk zapytała, która jest moją ulubioną i odpowiedziałam, że "Ja, diablica". I na tym koniec. Miałam tyle rzeczy, jej do powiedzenia i chciałam się o tyle zapytać. Najważniejsze, że nie palnęłam czegoś głupiego! Poniżej macie zdjęcie podpisu. Jakbyście nie mogli odczytać to jest tam napisane: "Drogiej Agacie z życzeniami szalonych tańców z wiłami :)"

Po podpisywaniu nie miałyśmy konkretnych planów, więc krążyłyśmy po stadionie. Szukałyśmy fajnych książek, zostałyśmy zgniecione przez wielką "Ta książka Cię kocha". Ktoś chodził w kostiumie książki PewDiePie i przytulał wszystkich - fajna akcja, ale bycie zgniecionym nie było fajne.

Niestety znowu muszę ponarzekać na złą organizację. Podpisywania były przy stoiskach wydawnictw i jak zebrała się kolejka, to w ogóle nie można było przejść. Tyle ludzi było! Z jednej strony fajnie, bo widać ile osób czyta, ale z drugiej - w ogóle nie można było się dostać do niektórych stoisk. Niestety na części z nich, źle było zagospodarowane miejsce, bo w ogóle nie można było przejść między półkami, szczególnie jak ktoś (np.ja) miał plecak. Musiałam strasznie uważać, by czegoś nie zwalić.

Oprócz tego muszę poskarżyć się na to w jakim stanie były książki na stoisku grupy wydawniczej foksal. Żeby znaleźć ładniej jakości "dziedzictwo ognia" musiałam przekopać się przez wszystkie egzemplarze. Jeżeli szykuje się na targi i daje się tylko -25% to przydałoby się dbać o produkty. Gdybym nie znalazła niezniszczonej to możliwe, że bym w ogóle nie kupiła u nich, tylko zamówiła na necie - co by mnie taniej kosztowało i miałabym książkę w idealnym stanie! 

Strasznie brakowało mi wydawnictwa Otwartego! W Krakowie mieli naprawdę dobre przeceny. Na części Moondrive były wszystkie książki po 25zł, a w Warszawie mieli tylko -25% (Moondrive było przy stoisku Znaku).

W tym roku organizatorzy postanowili przygotować "wystawę" ze zdjęciami z ilustrowanego Harrego Pottera. Trochę się zawiodłam tym. Były takie dwa ogromne półkoliste cosie, na których były ilustracje. Fajnie było to zrobione, ale spodziewałam się czegoś innego. Myślałam, że będzie więcej tych rysunków i że jakoś inaczej to będzie zrobione. Ważne, że dało się ładnie zdjęcia zrobić. Paulina robiła mi zdjęcie z Norbertem i mu głowę ucięła... Tylko ona potrafiłaby to zrobić...ale jakoś jej to wybaczyłam...
Byłyśmy na targach do samego końca, a pociąg miałyśmy dopiero przed 20, więc jeszcze łaziłyśmy po stosikach, które były przed stadionem. I takim cudem znalazłam dwie książki dla taty(15zł) i 3 część Akademii Wampirów(10zł). Ciężko było wracać do Lublina. Fajnie spędza się czas pośród książek. Nawet jak jest tyle ludzi i jest się zmęczonym! A po 2. Uwielbiam siedzieć na trybunach stadionu i odpoczywać na nich. Wygodne są te siedzenia! No, ale przecież i tak by nas stamtąd wywalili (chociaż my byłyśmy chętne na nocowanie pośród książek), więc trzeba było wracać do szarej rzeczywistości!




To były moje trzecie targi. Niestety te były chyba najgorsze...Coraz gorsze promocje, rozmieszczenie stoisk - tragedia, tak samo oznakowanie. Miejmy nadzieję, że w następnym roku się bardziej postarają. Pomimo tych wszystkich wad, było fajnie. W końcu spędziłam cały dzień pośród książek! 
Trochę się rozpisałam, ale mam nadzieję, że was nie zanudziłam. Na dzisiaj to tyle. Postaram się dodać jeszcze jeden post w tym tygodniu, ale nic nie obiecuję, bo mam kilka jeszcze rzeczy do zrobienia na te durne studia...

1 komentarz:

  1. Ja czekam na Katowice. Same targi książki, w sumie wszędzie... gdyby tylko mieli dobre promocje na tych stoiskach to w ogóle inaczej by się na to patrzyło. Dobrze, że w Katowicach nie ma takiego ścisku i jest w miarę luźno. Mam nadzieję tylko, że w tym roku będzie więcej wydawnictw i autorów :)

    OdpowiedzUsuń