6 sierpnia 2016

25. Laini Tayor - Dni krwi i światła gwiazd

Tytuł: Dni krwi i światła gwiazd
Autor: Laini Taylor
Tłumacz: Julia Wolin
Wydawnictwo: Amber
Seria: Córka dymu i kości
Strony: 352
Data Wydania: 2016
Opis:  LubimyCzytać

Uwaga: Mogą pojawić się spoilery do pierwszej części. 

„Dni krwi i światła gwiazd” to druga część serii „Córka dymu i kości”, opowiadającej o Karou – niebieskowłosej uczennicy szkoły artystycznej. W swoim szkicowniku ma rysunki potworów. Mówi w wielu językach – nie tylko ludzkich. Prowadzi dwa życia. Jedno w Pradze, drugie w sekretnym sklepie, prowadzonym przez Dealera Marzeń – Brimstone. Nie wie czemu zostaje wysyłana na różne misje. Nie wie kim jest. Wszystko zaczyna się zmieniać, gdy spotyka anioła o imieniu Akiva. W drugiej części Karou już wie kim jest, a raczej czym. Dowiaduje się, że anioły i chimery prowadzą wojnę i musi zdecydować, co jest w stanie zrobić, by pomścić swoją rodzinę i inne chimery.


Jestem na siebie zła, za to, że nie sięgnęłam po tą książkę, od razu po przeczytaniu pierwszej części. Zrobiłam to dopiero rok później i niestety zapomniałam wiele ważnych rzeczy, które zdarzyły się w „Córce dymu i kości”. Przez jakieś 50 stron nie ogarniałam, co się dzieje. Na szczęście im bardziej się zagłębiałam w treść tym więcej sobie przypominałam. Najgorsze było to, że od nowa musiałam poznawać ten świat. Teraz już nie popełnię tego błędu. Trzeci tom trylogii (który nie wiem dlaczego została podzielona na dwie części) został zamówiony i przeczytam ją póki coś pamiętam.
W bólu jest intymność. Wie o tym każdy, kto kiedykolwiek dodawał otuchy cierpiącemu; bezradna czułość, objęcia, szepty i powolne kołysanie się, gdy we dwoje staje się jednym w obliczu wroga - bólu.”

Uwielbiam tą serię. Świat stworzony przez autorkę jest cudowny i bardzo skomplikowany. Te wszystkie chimery (jak to czytać? Chimery, kimery, kajmery?), ich walka z aniołami i cała mitologia (jeśli tak mogę to określić) są fascynujące. Pomysł na tą serię jest świetny, ale to nie wszystko. Autorka bardzo ciekawie to przedstawia. Nie narzuca na nas miliona faktów na raz, tylko stopniowo poznajemy ten świat. Rzeczą, która sprawia, że ta historia jest tak cudowna, jest język jakim pisze Laini Taylor. Zdecydowanie wyróżnia się spośród innych książek YA. Jest oczarowujący, wciągający i myślę, że można go określić jako poetycki. Jestem bardzo ciekawa wersji angielskiej. Oczywiście wiąże się to z wolniejszym czytaniem – przynajmniej w moim przypadku – ale to dodaje uroku tej książce i dzięki temu lepiej przyswaja się fakty.
Los wykłada twoje życie jak sukienkę na łóżku, a ty możesz albo ją włożyć, albo chodzić nago”
Karou nie jest jedną z irytujących bohaterek. Nie rzuca wszystkiego dla chłopaka, nie uważa go za najważniejszego. Wie, komu powinna być lojalna. Jest jedną z fajniejszych postaci ze wszystkich książek jakie czytałam. Wszyscy bohaterowie są bardzo barwni i świetnie wykreowani. Nawet Ci źli.
Akcję obserwujemy z wielu punktów widzenia, głównie od Karou, Akivy i Zuzany, ale także inni bohaterowie są narratorami. Przeważnie nie podoba mi się, gdy wiele osób opowiada historię, ale w tym przypadku, autorka bardzo fajnie to przedstawiła. Nie gubimy się w tym, co się dzieje. I dzięki temu mamy wgląd na całą sytuację. Obserwujemy tą wojnę z dwóch stron. Wiemy, co robią anioły, a co chimery. Najlepsze jest to, że pomimo takiego wglądu na akcję, książka potrafi zaskoczyć. 
„- Myślałem, że nie żyjesz - wykrztusił Akiva. - I... Ja też... Chciałem umrzeć.
- Więc czemu nie umarłeś? (...)
- To byłoby zbyt proste - odpowiedział. - Nie zasługuję na spokój.”
Mimo że tak jak pisałam wcześniej Karou nie jest jedną z dziewczyn porzucającą wszystko dla chłopaka, to wątek romantyczny ciągle jest bardzo ważny. Widzimy jak bohaterowie cierpią, jak wojna wpływa na nich i na to, co jest między nimi.  Bardzo lubię ich relację. Jest bardzo rzeczywisty, pokazuje prawdziwy związek i wszystkie jego aspekty – te dobre i złe.

„Dni krwi i światła gwiazd” to bardzo dobra kontynuacja. Trzyma w napięciu, napisana jest świetnym językiem, a świat wykreowany przez autorkę to coś przepięknego. Według mnie „Dni krwi i światła gwiazd” jest jeszcze lepsza niż „Córka dymu i kości”. Dlatego jeśli czytaliście pierwszą część to musicie sięgnąć po dalszy ciąg tej historii.

Moja ocena: 9/10

5 komentarzy:

  1. Jak narazie podziękuję, bo mam za dużo innych lektur na głowie, ale nie zapomnę o niej. ;)

    Pozdrawiam cieplutko i zapraszam do siebie na konkurs. ;)
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam w domu i podobnie jak w Twoim przypadku, czytałam pierwszą część jakiś rok temu :) Mam też trzecią część (pierwszy tom) i tak sobie leży xD
    Ale zdecydowanie "Córka dymu i kości" bardzo mi się podobała, mam nadzieję, że z kontynuacją będzie tak samo. Muszę jednak przyznać, że pod koniec pierwszej trochę się męczyłam...Jakies 50 ostatnich stron to ciężko było, nie wiem czy to z mojej winy, czy z winy autorki.
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam pierwszą część, którą zdobyłam dzięki wymianie, ale jakoś nigdy specjalnie nie miałam na nią ochoty. Będę musiała w końcu się za nią wziąć :).

    PS. Czy mogłabyś włączyć wersje dla komórek? O wiele wygodniej by mi się wtedy komentowało ;).

    papierowe-strony.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam pierwszą część i się zawiodłam jak mało kiedy. Nie sięgnę po dalsze tomy

    Zapraszam do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Seria cały czas przede mną. Po Twojej recenzji wiem, że warto.

    Nominowałam Cię do LBA. Więcej na moim blogu https://moje-czytania.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń