16 sierpnia 2016

26. Kiera Cass - Następczyni

Tytuł: Następczyni
Autor: Kiera Cass
Tłumacz: Małgorzata Kaczarowska
Wydawnictwo: Jaguar
Seria: Selekcja
Strony: 360
Data Wydania: 13 maja 2015

W recenzji pojawiają się informacje które niektórzy mogą uznać za spoilery do poprzednich części.

Minęło 20 lat od zdarzeń w "Jedynej". Księżniczka Eadlyn (córka Maxona i Ami) zostaje zmuszona do zorganizowania Eliminacji, podczas, których ma wybrać jednego chłopca, na swojego męża. Nie jest zbyt szczęśliwa z tego powodu. Najchętniej w ogóle, by nie brała w nich udziału. Niestety nie ma za wiele do gadania. Nie wierzy w to, że spośród 35 obcych chłopców może znaleźć wielką miłość. A co jeśli się myliła?

W recenzji „Rywalek” pisałam, że America mnie nie denerwuje – zmieniło się to podczas czytania „Elity” i „Jedynej. Niestety, Eadlyn, w niektórych momentach przebijała swoją mamusię. Zachowywała się jak skończona idiotka, nie liczyła się z innymi i uważała siebie za najważniejszą. Potrafiła powiedzieć, coś nie miłego i dziwić się, że inni się na nią obrazili. Tak naprawdę damskie bohaterki książek Kiery Cass są ich największymi wadami (mówię tylko o tej serii). Na szczęście dało się jakoś to przeżyć. W szczególności, że widać przemianę Eadlyn. Delikatną, ale cieszmy się z tego, co mamy.

Dużym plusem tej książki jest opis Eliminacji od drugiej strony. Jesteśmy świadkami tego, z czym księżniczka musi się zmierzyć. Widzimy, że wybranie tej jednej, jedynej osoby wcale nie jest takie proste. Wiem, że ja sama miałabym z tym problem, chociaż muszę przyznać, że mam swojego faworyta (teoretycznie dwóch, ale ku jednemu bardziej się skłaniam).
"Wydaje mi się, że nikt nie wie na pewno, czego szuka, dopóki tego nie znajdzie."
Pomimo że bardzo dobrze czytało mi się tą książkę i nie mogłam się od niej oderwać (czytałam do 4 rano) to nie uważam, że „Następczyni” była potrzebna (tak samo „Korona”). Seria mogła spokojnie skończyć się na trzeciej części. Byłam zadowolona z zakończenia.Wiedzieliśmy, że Maxon i America będą razem i urodzą im się dzieci, ale nie czułam wielkiej potrzeby poznania ich. A jednak spędziłam bardzo dobrze czas z tą książką i cieszę się, że przeczytałam historię Eadlyn. Uwielbiam tą serię!

„Selekcja” to dystopia i jak w trzech pierwszych częściach było czuć trochę tego gatunku, to tutaj w ogóle tego nie widać. Dla mnie to bardziej jest obyczajówka, która dzieje się w wymyślonym świecie. Oprócz zmian wprowadzanych w Illei, nie ma żadnych innych cech charakterystycznych dystopii. Określenie najlepiej opisujące tą całą serię to: reality show w wersji książkowej.
"Mam tylko jedno serce i muszę się z nim obchodzić ostrożnie."
W „Następczyni” było kilka uroczych momentów. Moje serce, które (jak się okazało) lubi romanse bardzo się z nich cieszyło. Było kilka takich scen, przez które miałam ochotę uderzyć Eadlyn. A i tak najdziwniejszą rzeczą dla mnie było oglądanie Maxona jako tatusia. Maxon to moja miłość, a teraz ma dzieci…

„Selekcja” to jedna z tych serii, które nie są wybitne, a ja i tak je uwielbiam. Gdyby ktoś zapytał mnie, co mi się w niej podoba, odpowiedziałabym, że nie wiem. Dlatego tak trudno napisać mi tą recenzję. Jestem kompletnie rozdarta. Ocena, którą jej dałam na lubimyczytać zmieniała się już kilka razy. Raz przyznałam jej 10 gwiazdek, bo uwielbiam tą serię i jej czytanie sprawia mi ogromną przyjemność. Później zmieniłam na 7, bo w porównaniu do innych książek, ocenionych przeze mnie na  10/10, „Następczyni” jest słaba. Z jednej strony po skończeniu tej części, musiałam od razu wziąć się za „Koronę”. Nie mogłam skończyć innej książki. Przyjemnie się ją czyta, napisana jest lekkim językiem. Nie potrafiłam odłożyć jej i pójść spać jak normalny człowiek, tylko siedziałam do momentu, w którym ledwo widziałam na oczy. A z drugiej: denerwująca bohaterka, niezbyt skomplikowany świat, przejawiająca się momentami infantylność. Ocenienie tej serii jest naprawdę trudne.

Komu poleciłabym tą książkę? Osobom, które nie szukają wyniosłej literatury z dużą ilością akcji i nie denerwującymi bohaterkami. Jeżeli po przeczytaniu trzech pierwszych części jesteś ciekawa jak wyglądają Eliminacje od strony organizującej je to musisz sięgnąć po kontynuację.

„Następczyni” ma wiele wad. Tak łatwo się ją czyta i tak wciąga, że przestają się one liczyć. Ja w pewnym momencie przestałam zwracać na nie uwagę i skupiałam się na samej historii i tym którego chłopca wyrzuci Eadlyn. I to radzę każdej osobie, czytającej tą książkę.

Moja ocena: 7/10

6 komentarzy:

  1. Miałam więcej wyrozumiałości dla Eadlyn - szkoda mi jej i uważam, że jej wyniosłość jest reakcją obronną na wygórowane wymagania otoczenia. Przecież ona jest tylko młodą dziewczyną a wszyscy traktują ją jak dorosłą, w pełni ukształtowaną kobietę.
    Ogólnie serię lubię, ostatnia książka jeszcze przede mną, ale skoro już mi o niej przypomniałaś, to niedługo przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja Americę bardzo lubiłam, ale Eadlyn strasznie mnie denerwuję. Przeczytałam 4 części, ale wolałabym zakończyć to na 3. Dalsze losy mogłyby być w formie dodatku jak dla mnie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam całą serię wraz z dodatkami. Wszystkie bardzo mi się podobały, najbardziej trzy pierwsze części, ale dwie kolejne też były fajne. Eadlyn strasznie mnie drażniła w 4 cz, jednak w 5 widać, że się zmieniła. Bardzo fajnie, że tym razem kobieta prowadzi eliminacje. Widać, że ma trudny wybór, bo ja sama nie mogłam wybrać swojego ulubieńca.
    Świetna recenzja :*
    Prowadzisz bardzo fajnego bloga, na pewno zostanę na dłużej i oczywiście obserwuję :D
    pomiedzy-wersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta książka nie podbiła mojego serca, ale jestem ciekawa Korony. Najbardziej podobała mi się Jedyna. Wtedy się coś działo!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mogę się przekonać do tej serii, sama nie wiem dlaczego ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeśli chodzi o tę serię, to zatrzymałam się na ,,Rywalkach". Wynika to tylko z tego, że nie miałam dostępu do kolejnej części, a zawsze znajdywałam jakieś lepsze książki do kupienia, ale na pewno chciałabym kontynuować tę serię. :)
    Pozdrawiam cieplutko
    Dominika z booksofsouls.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń