21 sierpnia 2016

Harry Potter i Czara Ognia - Książka vs film Part1


Witam was w nowym typie postów (Nie jestem pewna czy powstanie z tego seria) - Książka vs Film. Na pierwszy rzut idzie Harry Potter i Czara Ognia

Ostatnio całą serię Harrego Pottera czytałam w gimnazjum, czyli jakieś 6/7 lat temu, przez, co nie wiele rzeczy pamiętam. Gdy myślę o którejś części, widzę sceny z filmu, a nie to, co dzieje się w książce. Postanowiłam to zmienić i od grudnia 2015 roku czytam od początku całą serię. Uwielbiam przeżywać tą historię jeszcze raz. Oprócz czucia szczęścia, że mogę znowu spędzać czas z cudownymi bohaterami byłam także wściekła. Oczywiście nie na J.K.Rowling, tylko na twórców ekranizacji. Jak oni mogli tyle rzeczy pozmieniać? Tyle rzeczy ominąć? I to ważnych dla akcji i dla zrozumienia kolejnych części. Pierwszy post z tego cyklu miałam opublikować po przeczytaniu Więźnia Azkabanu, ale tak się zbierałam, że zapomniałam, co miałam tutaj napisać. Za ten post biorę się parę dni po skończeniu Czary Ognia. Mam całą stronę A5 haseł, o których chcę wspomnieć. Postanowiłam podzielić ten post na kilka części. Niestety i tak wychodzi bardzo długi. Także siądźcie wygodnie, może weźcie sobie jakieś picie lub przekąskę i zapraszam do czytania. UWAGA SPOILERY DO KSIĄŻKI I FILMU!
Film "Czara Ognia" uważałam za dobrze zrobiony (pomijając wybranie Pattinsona na Cedrica), przed ponownym przeczytaniem pamiętałam dosłownie o kilku rzeczach, które nie zostały w nim wspomniane (WESZ i Rita Skeeter). Teraz mam wrażenie, że ja czytałam inną książkę niż osoba pisząca scenariusz. Nie rozumiem jak można było ominąć tyle ważnych rzeczy? Tyle ciekawych wątków? Tak dużo rzeczy zostało zmienionych. Ok, wiem, że w każdą ekranizację zmieniają, ale no bez przesady!

Na początek zacznijmy o liście od Weasley'ów. Samo w sobie, to nie jest ważne, ale czy nie byłoby fajnie zobaczyć minę wuja Vernona na całą kopertę oklejoną znaczkami? To musiałoby być piękne! Oprócz tego ważnym elementem jest wizyta Weasley'ów w domu Dursley'ów. Po pierwsze - dowiadujemy się jakim cudem Harry dostał się do Nory. Po drugie scena z cukierkami Freda i Georga i wielki jęzor Dudleya - myślę, że to dodałoby dużo humoru do filmu . W ogóle wiele rzeczy dzieje się w domu Dursley'ów – sen o Voldziku, list do Syriusza. Skoro jesteśmy przy Syriuszu i Wesleyach to trzeba wspomnieć o świstośwnce! Tak  żałuję, że jej nie ma w filmie. Była taka słodka!

Jesteśmy już w Norze. I kogo Harry poznaje w 4 części? Billa i Charliego! W ekranizacji Billa poznajemy dopiero w 7 części, a Charlie zaginął w akcji (pomijając zdjęcie pojawiające się w 3 części). Najlepsze jest to, że Charlie był na Turnieju Trójmagicznym - opiekował się smokami i uwaga - walczył w wojnie o Hogwart. Zrobiłam mały reaserch i dokopałam się informacji o tym, że prawdopodobnie osoba rozmawiająca z Tonks na ślubie Billa i Fleur to Charlie, ale kto wie? (ZDJĘCIE) A był on świadkiem Billa. Jedyny Weasley nie godny pojawienia się w filmie... Nie rozumiem dlaczego go wycięli z historii. Był na mistrzostwach świata, na turnieju. Był członkiem drugiego zakonu Feniksa oraz brał udział w bitwie o Hogwart. 
Harry razem z Weasley'ami (wszyscy oprócz Pani Weasley) udaje się na Mistrzostwa Świata w Quidditchu. Mamy tam przepiękny pokaz magii i wyjaśnień jak udało im się ukryć przed mugolami. Dowiadujemy się o ich obronnych czarach. To jest naprawdę bardzo ciekawa lekcja. Mogli wplątać rozmowę Pana Wesley’a z młodymi. Niestety sam turniej został bardzo słabo pokazany.

Uwielbiam Quidditch. Niestety w tej części nie mogliśmy go pooglądać. Fragment książki z meczem na Mistrzostwach Świata był tak cudownie opisany. Przeniosłam się na ten stadion i kibicowałam razem z innymi. A w filmie, w ogóle nie mogliśmy tego obejrzeć. Pomijając już sam mecz – czy możemy wspomnieć o dziwnym zachowaniu Mrużki? I w ogóle wszystkiego, co jest z nią związane. Mrużka to skrzat domowy Barty’ego Croucha. Ona odgrywa ważną rolę w tej części. Po 1. To ona zostaje oskarżona o wyczarowanie mrocznego znaku. Po 2. WESZ powstało głównie z jej powodu i z tego jak jej Pan ją potraktował (no może nie jest główną przyczyną, ale to od niej się wszystko zaczęło. Bardzo brakowało mi  w filmie Stowarzyszenia Walki o Emancypację Skrzatów Zniewolonych. Było wiele śmiesznych momentów z tym związanych. Dzięki temu, że Hermiona zaciągnęła Harrego i Rona do kuchni w Hogwartcie dowiadujemy się kilku ciekawych rzeczy. A także odkrywamy to, że Zgredek pracuje w zamku i dostaje wynagrodzenie. Gdyby nie on Harry nie przeszedłby drugiego zadania. To właśnie skrzat dał mu skrzeloziele. Nie Neville! Na Mistrzostwach poznajemy także Ludo Bagmana, który oszukał bliźniaków oraz pojawiał się przez cały Turniej.

Kolejnym ważnym według mnie informacją jest napad na Moody’ego. W filmie nie mamy żadnych wyjaśnień jakim cudem Barty Crouch Jr. go porwał. Dzięki tym informacjom możemy podejrzewać, że jednak to nie Moody uczy obrony przed czarną magią. Wiele szczegółów zostało ominiętych i to takich, które pomagają nam zrozumieć tą historię.  J.K.Rowing wszystko idealnie dograła w tej serii. Wszystko ma jakieś znaczenie, a producenci filmowi i scenarzyści wywalili połowę tego. Ja wiem, że nie wszystko da się pokazać w filmie. W końcu on ma trwać 2,5 godziny, ale są rzeczy, których nie powinno się wywalać, bo mają ogromne znaczenie w odniesieniu do całej historii.

Informacją, która jest i ważna i nie ważna jest Percy i jego praca w Ministerstwie. Ważna, bo Percy odwrócił się od wszystkich i tutaj widać, że praca jest dla niego najważniejsza. Nie obchodzi go rodzina, a to co powie jego szef. Nie ważna, bo w filmach i tak ten wątek nie został poruszony. Jedynie widzimy w piątej części Percego w tyle jak łazi za Ministrem.

To koniec pierwszej części tego postu. A wy jaką scenę, która wydarzyła się przed wyjazdem do Hogwartu chcielibyście zobaczyć w filmie? Dajcie znać w komentarzach. A druga część tego postu pojawi się za tydzień, czyli 28 sierpnia 2016 roku.

Part 1 / Part 2

3 komentarze:

  1. Trochę się obawiałam spojlerów, więc recenzję przeczytałam nie w pełni :) jeżeli chodzi o HP to oglądałam tylko filmy - wiem, tragedia. Na książki nigdy nie miałam ochoty, ale niedawno sięgnęłam po serię o Archiem Greene - nieco zbliżoną do Harrego i teraz mam wielką ochotę na kultową serię o czarodzieju :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Film vs książka - to coś, co tak bardzo lubię analizować i na co tak bardzo lubię narzekać. Z jednej strony wiadomo, że wszystkiego nie można przenieść na ekran, a z drugiej nieutulony żal wbrew logice poprzedniego założenia - "no ale dleczeego tego nie ma, w książce to było takie super!" :'))
    Mi w Czarze ognia okropnie brakowało, tak jak Tobie, Mistrzostw Świata w Quidditchu. Tak czekałam na tą obozową mieszankę kulturową, maskotki drużyn, no i oczywiście samą grę! A tu nic :(
    Pozdrawiam,
    terpsychorka
    terpsychorkowo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. "Czarę ognia" czytałam dość dawno, bo ostatnio jakieś... 8 lat temu (i chyba muszę zrobić sobie powtórkę wszystkich tomów). Mi również brakowało tej otoczki quidditcha w filmie, która tak fajnie była opisana w książce. Poza tym inaczej wyobrażałam sobie bal, który miał w powieści taką bajeczną atmosferę i w ogóle było w nim coś niesamowitego, jednak z drugiej strony rozumiem twórców - musieli z czegoś zrezygnować, w końcu "Czara ognia" to dość pokaźne tomisko ;)
    Nie wiem czy się zgodzisz, ale moim zdaniem scena na cmentarzu została oddana dość dokładnie, podobnie jak każda konkurencja w Turnieju Trójmagicznym ;)
    Czekam na kolejny post z tego cyklu, pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń