23 sierpnia 2016

Po co tracić czas na coś czego nie lubimy?




Parę dni temu na jednej z grup na facebooku zauważyłam pewien post. Użytkownik, który go opublikował przytoczył w nim fragment artykułu z magazynu Książki. Jego tytuł brzmiał „Mistrza Kinga dzieła wszystkie” i autor utworzył ranking najgorszych dzieł Kinga. Wymienione są w nim 54 książki tego pisarza. Co oznacza, że osoba pisząca ten artykuł musiała je przeczytać. I tu się pojawia moje pytanie: PO CO?


Po co czytać książki autora, które uważa się za nudne? Po co tracić na nie czas? Ja osobiście wolę przeczytać, coś co mi się spodoba. Po jaką cholerę (sorry za wyrażenie) sięgać po kolejne książki autora, którego się nie lubi? Po jaką cholerę wydawać na to kasę? Ten post to nie ma być obrona Stephena Kinga. Ja sama przeczytałam dopiero jedną jego książkę i jestem w trakcie czytania drugiej – więc ocenić go nie mogę. Tamten artykuł dał mi temat do przemyśleń oraz zainspirował mnie do napisania tego postu.

W Internecie widzimy wiele hejtów na wszystko. Na daną książkę, na dany zespół/wykonawcę/gatunek, na serial, na film, na sportowców – no na wszystko. Zawsze jak je widzę to się zastanawiam, czy ludziom nie jest skoda czasu na zajmowanie się czymś czego się nie lubi? Oczywiście nie mam na myśli takiej sytuacji: „obejrzałem film i mi się nie podoba i napiszę swoją opinię na ten temat”, tylko bardziej to: „Nienawidzę tego filmu, denerwuje mnie w nim wszystko, ale będę gadał o nim 24h na dobę i jak ktoś napisze, że mu się podobał to go zjadę, a jeszcze przy okazji napiszę hejty aktorom”. Mam twittera i często widzę jak tam ludzie coś lub kogoś hejtują. A to ship z serialu (na przykład Swan Queen vs Captain Swan – z Once Upon a Time, czy Bellarke vs Clexa z The 100), a to dany zespół, czy dziewczyny muzyków. Takie rzeczy nie tylko na twitterze, na blogach też się zdarza. Ile razy widzę hejty na jakąś książkę? I nie, nie mylę ich z opinią. Powiedzcie mi, czy nie lepiej skupić się na tym, co nam sprawia przyjemność? (no chyba, że ktoś uwielbia hejtować…) Czy nie lepiej oglądać seriale czy czytać książki, które się lubi? Wracając do shipów – ludzie piszą, że jednego nienawidzą i uważają, że cały wątek jest beznadziejny (a jest jednym z głównych wątków), a i tak oglądają. Jeżeli nie sprawia Ci przyjemności oglądanie serialu, bo twój ship jest tak naprawdę tylko Twoim wymysłem, to go nie oglądaj! A nie jak ktoś napisze o swoim to go hejtujesz. No sorry, ale chyba musisz mieć mega nudne życie skoro tracisz czas na takie coś. Najgorsze jest to, że to wszystko jest opisane na prawdziwych przykładach. Wracając do tematu książek. Ja wolę skupiać się na tym, co mi się podoba. Czytam autorów, których lubię. A jeśli przeczytam książkę danego autora i mi się ona nie spodobała, to już nie sięgam po nic, co wyszło spod jego pióra (no przeważnie, czasem daję mu drugą szansę, ale to rzadko). Czy Tobie nie byłoby szkoda czasu na przeczytanie książki mającej załóżmy 500+ stron, napisanej przez autora, który według Ciebie pisze nudne książki? Rozumiem gdy przeczytałeś jedną książkę napisaną przez niego i chcesz zobaczyć, czy może inna Ci się spodoba, ale nie jak przeczytałeś trzy, pięć czy dwadzieścia jego książek i wszystkie uważasz za nudne. Życie jest za krótkie, by zajmować się czymś, co nam się nie podoba. Jest za krótkie na czytanie 54 książek danego autora i pisanie na ich temat artykułu.

Jaki jest sens tracenie czasu, na coś czego się nienawidzi tylko po to, by później to shejtować, by wytykać najmniejsze błędy czy wady? Nie szkoda takim ludziom czasu? Chyba nigdy tego nie zrozumiem.

A Ty co sądzisz o tym temacie? Czy Ciebie też denerwują tacy ludzie? Znasz jakieś ciekawe przykłady takich zachowań? Daj znać w komentarzach.

2 komentarze:

  1. Z tego co kojarzę (tylko przeglądałam, nie czytałam), to artykuł z Książek nie nazywa Kinga złym pisarzem i nie wyklina jego książek, wykazuje tylko pewną schematyczność i ich słabość, sprawiającą, że nie są wybitne. Coś jak nasz Sienkiewicz - ma przebłyski geniuszu, ale to po prostu pisarz literatury popularnej i książki nie są najlepsze, choć czyta się je bardzo dobrze. Jak wszystkie bestselery, które wszyscy czytamy, choć widzimy ich słabości.
    Kwestia czytania tego co się nie podoba... W zasadzie mam takie samo zdanie jak Ty odnośnie wszystkich tworów - książek, filmów, blogów... I tu się zaczynają schody, bo gdy na jednej z grup stwierdziłam, że nie czytam wszystkich blogów a te, które mnie interesują i nawet jeśli znam autora prywatnie, to nie sprawi to, że będę czytać i komentować, jeśli blog mnie nie interesuje. Jakimś cudem wywołałam tym oburzenie, bo jak ja śmiem i samo to stwierdzenie świadczy, że jestem chamska, jeden z członków grupy nawet zapewnił mnie, że mogę być pewna, że mojego bloga nie będzie czytać. No spoko, ale dalej nie rozumiem, dlaczego mam marnować czas na czytanie czegoś, co mnie nie interesuje...?
    Na to pytanie mniej więcej jestem sobie sama odpowiedzieć, jeśli chodzi o złe książki - czasami je czytam, bo bywają śmieszne i mogę się przy nich odprężyć. Nawet jeśli co ileś stron klnę nad głupotą bohaterów, bo to gwarancja, ze będzie śmiesznie. Tylko że te książki i tak muszą mieć coś interesującego, żebym w ogóle po nie sięgnęła... I być stosunkowo krótkie - 200 stron jest ok, ale 500? Mowy nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama ne czytałam tego arytykułu, tylko te fragmenty, co ktoś dodał na facebooka. Było tam napisane, że ta książka jest nudna i ta, a pisząc tą autor udowodnił, że nie lubi swoich czytelników. Ja się nie czepiam samej treści, bo przecież nie każdemu się wszystko podoba, chodzi mi o ten czas, który autor tego artykułu musiał poświęcić na przeczytanie tych książek i napisanie o nich. A skoro uważa je za nudne, to po co je czytał? Mi tylko, o to chodzi :)
      I tak powinni być! Robimy coś co sprawia nam przyjemność. Nawet czytanie słabej książki, która jest śmieszna ale nas odpręża. A nie czytać coś, co kompletnie nas nudzi :)

      Usuń