30 listopada 2016

39. J.K.Rowling, Jack Thorne, John Tiffany - "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Tytuł: Harry Potter i Przeklęte Dziecko
Autor: J.K.Rowling, Jack Thorne, John Tiffany
Tłumacz: Małgorzata Hesko-Kołodzińska, Piotr Budkiewicz
Wydawnictwo: Media Rodzina
Seria: -
Strony: 368
Data Wydania: 22 października 2016
Opis:  LubimyCzytać

Gdy dowiedziałam się, że ma wyjść książka „Harry Potter i przeklęte dziecko” byłam w szoku. Z jednej strony się cieszyłam, bo dostaliśmy szansę na ponowne odwiedzenie tego świata, a z drugiej uważałam, że to przesada i nie potrzebny jest ten scenariusz. Ale wiedziałam, że i tak będę musiała to przeczytać. Nie odpuściłabym tego. Czy cieszę się, że poświęciłam czas na lekturę? Jakie wrażenie zrobił na mnie „Harry Potter i przeklęte dziecko”? Zapraszam do dalszej części recenzji.

Akcja sztuki zaczyna się w tym samym momencie, w którym kończą się „Insygnia Śmierci”. Spotykamy bohaterów na peronie 9 ¾. Albus Severus Potter wybiera się po raz pierwszy do Hogwartu. Jak potoczy się jego życie w szkole? Do jakiego domu trafi? Jakie przygody na niego czekają? Nie chcę nic więcej wam mówić o akcji, bo cokolwiek bym nie powiedziała, to będzie to spoilerem. Dzieje się sporo. Część rzeczy ma sens, część nie ma, ale o tym więcej później.

Jest kilka rzeczy o których musicie pamiętać, przed sięgnięciem po tą książkę. Po pierwsze „Przeklęte dziecko” nie jest kontynuacją Pottera, to nie należy do kanonu. Ja nie traktuję tego jako kolejną część i wy też nie powinniście. Zostało to napisane nie tylko przez J.K.Rowling, ale też dwóch innych autorów. Zostały tutaj przedstawione pomysły tej trójki. Dlatego nie zaliczajcie tego do kanonu. Po drugie nie jest to normalna książka, to scenariusz. Mamy w niej kwestie bohaterów, wskazówki dla aktorów jak i nie ma żadnych opisów. Musicie o tym pamiętać zanim zaczniecie to czytać. Wiele osób jest zawiedzionych, bo myśleli, że to normalna, kolejna część Harrego. Mi żadna z tych rzeczy nie przeszkadzała, lubię czytać sztuki i od samego początku nie traktowałam tego jako kontynuację. Dlatego się nie zawiodłam. Nie miałam dużych wymagań. I takie podejście do tej książki jest chyba najlepsze.

Tęskniłam za Hogwartem, za magią, za peronem 9 i 3/4, za naszymi ukochanymi bohaterami. Zastanawiałam się, z czym oni się zmagali. Co robią teraz, jakimi są rodzicami. Brakowało mi ich. Dlatego bardzo cieszę się, że postacie z Harrego pojawiają się w tej sztuce. Spotykamy naszą ulubioną trójcę, jest też Malfoy i kilka innych, o których nic wam nie powiem, bo chcę, żebyście mieli niespodziankę.

Albus Severus jest postacią irytującą. Ok, w pewnym sensie rozumiem jego zachowanie, ale momentami przesadzał. I przez swoją głupotę prawie wszystko zniszczył. Za to bardzo polubiłam Scorpiusa Malfoya. Uwielbiam go. Jest kochany, zabawny, no normalnie nie jak tatuś. Co do bohaterów, których znamy: wiadomo, że się zmienili, w końcu minęło 19 lat, ale ciągle są sobą. Mam nadzieję, że rozumiecie, o co mi chodzi. Harry, Ron, Hermiona to ciągle oni, ale są dojrzalsi, wiele przeszli, mają dzieci. Ah jak ja za nimi tęskniłam.

Nie mogę za wiele powiedzieć o akcji. Było jej sporo, autorzy wrzucają nas w wir wydarzeń. Dużo się dzieje, dużo rzeczy idzie nie tak. Nie jestem zbyt wielką fanką tego, co zostało nam przedstawione. Brakowało mi czegoś. Było interesująco, ale kilka rzeczy było dziwnych i to bardzo. Fabuła nie dodaje niczego do kanonu, no może oprócz informacji, o tym jak teraz wygląda życie bohaterów, których znamy i kochamy. Nie uważam, żeby „Harry Potter i Przeklęte dziecko” było potrzebne. Oczywiście fajnie było wrócić do tego świata. W końcu to Harry Potter. Spędziłam z nim dobrze czas i nie uważam, bym go zmarnowała. Czytałam ją dwa razy, po angielsku i po polsku. I cieszę się, że tak zrobiłam. Dzięki temu zauważyłam coś, czego wcześniej mój mózg nie zarejestrował i żyłabym w przeświadczeniu, że jedna rzecz w ogóle nie ma sensu.

„Harry Potter i Przeklęte Dziecko” to przyjemna lektura. Czyta się ją szybko i można przyjemnie spędzić z nią czas. Przynosi wiele wspomnień, wiele uczuć związanych z historią Chłopca, który przeżył. Cieszę się, że poznałam Albusa i Scorpiusa, cieszę się, że mogłam odwiedzić dawnych bohaterów i ukochany świat. Myślę, że pod tym względem i wam, by się ona spodobała. Więc jeżeli lubicie czytać książki w takiej formie, to ją wam polecam. Wiecie co, jedna rzecz mnie zastanawia – jak pokazują magię w teatrze.

Moja ocena: 6,5/10

Dziękuję księgarni Matras za egzemplarz do recenzji.
www.matras.pl

3 komentarze:

  1. Nie mam jej w planach :D Taaak, jest na nią "boom", ale mam go gdzieś <3 Potter już jakiś czas temu przestał mnie szczególnie obchodzić, a czegoś, co jest fanfiction próbującym być kontynuacją ruszać szczególnie nie chce ;P
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam i miałam podobne nastawienie jak ty - że książka nie należy do kanonu, więc nie ma co się spinać, tylko czytać!

    OdpowiedzUsuń
  3. To chyba pierwsza pozytywna recenzja tej książki, jaką widziałam. Na początku bardzo chciałam ten scenariusz przeczytać, ale z biegiem czasu kiedy czytałam te wszystkie hejtujące go opinie, stwierdziłam, że jest on zły. A teraz znowu mam na niego wielką ochotę i myślę, że w końcu sama go przeczytam i zobaczę, czy mi się spodoba. Bardzo ciekawi mnie Scorpius, bo każdy się nim zachwyca!! ^.^
    Z miłą chęcią powrócę do magicznego świata Rowling i wierzę w to, że się nie zawiodę.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń