12 marca 2017

45. Rachel Van Dyken - Utrata


Tytuł: Utrata
Autor: Rachel Van Dyken
Tłumacz: Anna Dobrzańska
Wydawnictwo: Feeria Young
Seria: Zatraceni
Strony: 304
Data Wydania: 4 lutego 2015
Opis:  LubimyCzytać

Dwa lata temu życie Kiersten się zmieniło. Od tamtej pory ma koszmary, unika zobowiązań i jedyne co czuje to smutek. Pierwszego dnia collegu poznaje Westona. On może pomóc jej zacząć żyć. Jednak Wes skrywa pewną tajemnicę, która może wszystko zmienić.

Muszę przyznać, że „Utrata” mnie zaskoczyła. Myślałam, że to będzie coś trochę innego, ale bardzo cieszę się, że nie miałam racji. Spodziewałam się typowej książki o szarej myszce i badboyu. Dostałam coś lepszego. Jednakże nie mogę powiedzieć, że to była świetna historia. Pojawiło się kilka rzeczy, do których muszę się przyczepić.
Nie podobał mi się wątek romantyczny. Kiersten i Wes ledwo się poznali, a już łączyła ich wielka miłość. Takie rzeczy się nie zdarzają w normalnym życiu. Nie zrozumcie mnie źle, ja wiem, że mogli czuć coś do siebie po tych kilku miesiącach, ale aż tak? Serio? Za to muszę pochwalić autorkę za stworzenie cudownej historii dwójki ludzi, którzy mają tak ogromny wpływ na siebie. Uwielbiam wszystkie momenty, w których Weston pomagał Kiersten się otworzyć. Uwielbiam to jak sama obecność dziewczyny w życiu Wesa zmieniła jego podejście do kilku spraw. Pomimo że nie wierzę, iż dwie osoby mogą się aż tak w sobie zakochać w przeciągu kilku miesięcy, uważam, że pojawienie się jednej osoby w naszym życiu może zmienić nasz światopogląd, nasze podejście do życia czy nasze samopoczucie. I właśnie dlatego ta część ich relacji jest moją ulubioną.

Autorka stworzyła interesujących bohaterów, o których chciałabym się dowiedzieć więcej. Jedyne, co mnie denerwowało to podejście Wesa. Najpierw mówi o tym, że nie może z nią być, a dosłownie na kolejnej stronie zaprasza ją na randkę. Nie sądzicie, że jest z tym coś nie tak? Szczególnie, że Weston wydaje się być naprawdę inteligentną osobą. Nie powinien się tak zachowywać. Bohaterem, który mnie najbardziej zainteresował jest Gabe. Widać, że kiedyś ktoś musiał go bardzo skrzywdzić. Podoba mi się to jak dbał o Kiersten, jego relacja z Wesem także była bardzo fajna. Muszę niedługo przeczytać „Toxic”, bo z tego, co mi wiadomo, to dzięki tej części dowiem się o nim czegoś więcej.

„Utratę” czyta się szybko. Jest napisana lekkim i łatwym językiem. Nie wymaga wiele od czytelnika, ale mogę wam powiedzieć, że oprócz romansu porusza pewien inny wątek. Mam na myśli tajemnicę Westona. Właśnie z tym wiąże się to, o czym wspominałam wcześniej – relacja bohaterów, ich przyjaźń. I właśnie ta część historii była dla mnie bardziej interesująca niż rozwój romansu.

„Utrata” to książka idealna na jeden wieczór, na wyjście z niemocy czytelniczej, czy na zrelaksowanie się. Daje wgląd w psychikę bohaterów, we wszystko, co przechodzą i pokazuje jak sobie z tym radzą. Nie oczekujcie, że ta książka będzie cały czas wesoła, bo porusza kilka cięższych tematów, ale wierzcie mi, że i tak miło spędzicie z nią czas.

Moja ocena: 6,5/10

8 komentarzy:

  1. Ostatni akapit twojej recenzji idealnie podsumowuje całą książkę i zgadzam się z nim w stu procentach. Jednak z przyjemnością przeczytałam drugi tom, ale do trzeciego się zabrać nie mogę

    Pozdrawiam
    toreador-nottoread.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam "Utratę" na półce, więc nie mogę się doczekać, aż po nią sięgnę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem po lekturze ostatniej(?) części pt. Wstyd, z mojej perspektywy nie jest taka zła, ale tyle nasłuchałam się o ,,złych książkach", że czuję się, jakbym czytała coś zakazanego.
    Podpisuję się rękami i nogami pod stwierdzeniem, że jest to książka idealna na jeden wieczór — relaks, restart, dlaczego nie?
    Właśnie zabieram się za ,,Utratę" - taki eksperyment. Jak na razie czytanie od końca nie wyrządziło żadnej szkody xD.
    Pozdrawiam z Grobowca ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. O tej książce było głośno, zanim została przetłumaczona na język polski i wydana w naszym kraju, od dawna mam na nią ochotę - będę miała w pamięci, że jest to pozycja niewymagająca i przeznaczona na jeden wieczór.
    Malwina

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna książka, daje trochę do myślenia ;P

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie to jedna z gorszych książek, jakie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurcze, nie słyszałam wcześniej o tej książce. Lubię czasami sięgać po taką lekturę na jeden wieczór. Nie wykluczam, że w przyszłości ją przeczytam.
    Pozdrawiam, Ania.
    (ksiazkowepodrozeanny.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
  8. Po pierwszym wersie recenzji byłam pewna, że to kolejna książka, taka sama jak wszystkie inne tego typu. Sama do końca nie wiem, czy tak nie jest, ale sprawdzę :)

    OdpowiedzUsuń