26 marca 2017

46. Colleen Hoover - Ta Dziewczyna

Tytuł: Ta dziewczyna
Autor: Colleen Hoover
Tłumacz: Jarosław Mikos
Wydawnictwo: W.A.B
Seria: Pułapka Uczuć
Strony: 384
Data Wydania: 13 stycznia 2016

UWAGA: Mogą pojawić się spoilery do poprzednich części.

Will i Layken dużo przeszli. Musieli szybko dojrzeć i radzić sobie z sytuacjami, z którymi normalni ludzie w ich wieku nie muszą sobie radzić. Przez to wszystko ich związek był pełen wzlotów i upadków. Na szczęście wszystko zaczęło się układać, a Will i Layken wzięli ślub. Są na miesiącu miodowym i wspominają swoje początki. Will dzieli się ze swoją żoną wspomnieniami i najskrytszymi myślami. Tylko czy to był dobry pomysł? Co jeśli na światło dzienne wyjdą informacje, które nie spodobają się Layken?

To, że uwielbiam książki Colleen nie jest żadną niespodzianką. Polecam je każdemu, kto lubi obyczajówki i romanse. Trylogia „Pułapka Uczuć” mi się bardzo podobała. Uwielbiam bohaterów i tą historię. Niestety muszę przyznać, że mam mieszane uczucia, co do ostatniej części. Nie była zła, po prostu uważam, że nie była potrzebna. Spokojnie można było się bez niej obejść. Nie obraziłabym się, gdyby Colleen skończyła tą historię na „Nieprzekraczalnej granicy”.

Akcja książki „Ta dziewczyna” skupia się na zdarzeniach z „Pułapki uczuć”. Dowiadujemy się, co myślał Will podczas ich pierwszego spotkania, pierwszej randki i pierwszych miesięcy ich znajomości. Obserwujemy to wszystko z punktu widzenia chłopaka. I niestety to jest główna rzecz, przez którą mam mieszane uczucia. Po co kolejny raz pisać o tym samym? Rozumiem, że dzięki temu poznaliśmy uczucia Willa i jego myśli, ale według mnie było to trochę nudne. Chodzi mi głównie o te sceny, które obserwowaliśmy już z punktu widzenia Lake. Na szczęście dowiedzieliśmy się także o kilku sytuacjach i rozmowach, o których nie mieliśmy pojęcia. I ta część mi się podobała. Wszystkie historie, których nie znaliśmy, były ciekawe. Ja po prostu nie lubię jak jedna rzecz jest powtarzana dziesięć razy.

O bohaterach nie mogę powiedzieć nic nowego. Wiadomo, że dojrzeli przez te wszystkie rzeczy, które ich spotkały, ale od poprzedniej części wiele się nie zmienili. Chociaż muszę przyznać, że niektóre reakcje Lake, były według mnie przesadzone. Szczególnie w jednej scenie. Co do plusów. Bardzo podoba mi się to jak dojrzały jest ich związek i jak oni sami dojrzeli dzięki swoim przeżyciom. Podoba mi się to, że wspierają się we wszystkim. Colleen ma talent do pisania cudownych relacji między bohaterami.

Colleen Hoover to moja mistrzyni. Tworzy interesujące historie, świetnych bohaterów. Dlatego polecam jej książki każdemu. Tak samo z trylogią „Pułapka Uczuć”. Naprawdę warto ją przeczytać. Co do finalnej części – nie mam pojęcia, co wam powiedzieć. Z jednej strony cieszę się, że dowiedziałam się kilku nowych rzeczy, z drugiej nie lubię, gdy mamy ciągle te same sceny, ale z punktu widzenia różnych osób. Ja nie żałuję, że ją przeczytałam. Niestety Wy sami musicie zdecydować, czy chcecie poświęcić jeden dzień i poznać zakończenie tej historii.

Moja Ocena: 6,9/10

9 komentarzy:

  1. Lubię Hoover, nawet bardzo. Jednak ta książka było po prostu dobra. Miło się czytało, ale nie było takich emocji jak przy innych pozycjach. :)
    Pozdrawiam,
    Magda z Dwie strony książek


    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze tak jakby tej serii, nie czytałam. Jednak Maybe someday czy Ugly love rozkochało mnie w sobie. Żałuję, że November 9 było słabsze. :/

    Pozdrawiam serdecznie,
    Magia słowa

    OdpowiedzUsuń
  3. Też lubię Hoover, ale Pułapka uczuć była wystarczająco słaba :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam całą trylogię i bardzo ją lubię. Niestety uważam, że równie dobrze mogłaby to być duologia, a "Ta dziewczyna" powstała niepotrzebnie.

    http://fadetoblack-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się z Tobą - Colleen Hoover zdecydowanie mogła poprzestać na dwóch częściach. Trzeci tom nic nie wnosił i chociaż czytało się przyjemnie i miło było wrócić do poznanych wcześniej bohaterów, to ta pozycja do historii Willa i Layken niewiele wniosła. Podobne zdanie mam także o „Losing Hope”, gdzie też poznajemy tę samą historię co w pierwszym tomie tylko oczami innego bohatera.
    Z perspektywy czytelnika

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja uwielbiam Colleen Hoover. Ale ta trzecia część była moim zdaniem najgorsza. Bo w sumie już to wszystko czytaliśmy, ale i tak kocham tą autorkę.
    mój blog

    OdpowiedzUsuń
  7. Prawdę mówiąc, nigdy nie czytałam nic Hoover, ale nie ciągnie mnie :) Może kiedyś. Ale zgadzam się z tym co napisałaś, ja również nie lubię, gdy jedna scenę powtarza się 10 razy, z punktu widzenia innych osób. Jeżeli to ta sama książka to przeżyję, ale jeżeli rozbite jest to na kilka powieści, to uważam, że to zwykły skok na kasę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Hoover to zdecydowanie nie jest autorka dla mnie. Wolę fantastykę!
    Pozdrawiam!
    zaczytana-w-fantastyce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo lubię Hoover, ale tej serii jeszcze nie miałam okazji przeczytać, niemniej jednak jestem jej bardzo ciekawa ;)

    OdpowiedzUsuń