25 kwietnia 2017

50. Sarah J.Maas - Imperium Burz PRZEDPREMIEROWO


Tytuł: Imperium Burz
Autor: Sarah J.Maas
Tłumacz: Marcin Mortka
Wydawnictwo: Uroboros
Seria: Szklany tron
Strony: 864
Data Wydania: 26 kwietnia 2017

UWAGA na spoilery do poprzednich części. 
Recenzja „Szklanego Tronu” – TU.
Recenzja „Dziedzictwa Ognia” – TU ( bez spoilerów do dwóch poprzednich części).

Erawan zbiera siły, by zdobyć świat. Aelin chce stanąć z nim do walki i wie, że nie da rady zrobić tego sama, dlatego postanawia znaleźć sojuszników. Oprócz tego poznaje swoje dziedzictwo i uczy się posługiwać swoją magią. Za każdym razem, gdy jej używa, odkrywa jak bardzo jest potężna. Czy uda się jej pokonać siły ciemności?

Moją pierwszą myślą po skończeniu „Imperium Burz” było: „Nienawidzę Sary J.Maas”. Nie zrozumcie mnie źle – uwielbiam ją, jest świetną autorką i wydaje się być bardzo fajną osobą. Nienawidzę jej, bo mnie torturuje, sprawia, że o 2 w nocy płacę z powodu czegoś, co się wydarzyło. Wiadomo, że bez tych złych rzeczy, książka byłaby nudna, ale tak się przywiązałam do tych bohaterów, że po prostu nie chcę czytać, o tym jak cierpią.

Każda kolejna część „Szklanego Tronu” jest lepsza od poprzedniej. Sarah stwarza coraz lepsze historie, zwroty akcji. Bohaterowie są coraz lepiej wykreowani. Moim największym problemem w początkowych częściach było to, że Celaena wydawała się być całkiem inną osobą niż w opowiadaniach. Z każdą kolejną częścią stawała się coraz bardziej sobą. Tą zabójczynią, którą uwielbiam. Teraz obserwujemy, jak radzi sobie z byciem królową, zbieraniem sojuszników i opanowaniem magii. Autorka sprawiła, że przywiązałam się do bohaterów, do których nie podejrzewałam, że kiedykolwiek się przywiążę. Sama byłam zaskoczona swoimi reakcjami. Brawa dla Sary za stworzenie tak cudownych i ciekawych postaci.

W „Imperium Burz” naprawdę dużo się dzieje. Co chwilę pojawiają się jakieś zwroty akcji, walki. Sarah zasypuje nas informacjami o świecie, o bohaterach. Bardzo się cieszę, że dowiadujemy się nowych rzeczy o mocach Lysandry, Aelin i Doriana, obserwujemy do czego są zdolni. Oprócz tego autorka w końcu pozwala nam poznać historię Erawana, Eleny i Gavina. Naprawdę dużo się dzieje. Dzięki temu trudno oderwać się od tej książki. Mi czytanie zajęło tydzień, ale to tylko dlatego, że dawkowałam ją sobie. Czytałam powoli, bo chciałam nacieszyć się każdą stroną, każdą chwilą z bohaterami. Oczywiście końcówka rozwaliła mnie na małe kawałeczki. Sarah ma ogromny talent do tworzenia zakończeń.

Mam nadzieję, że „Zabójczyni” jest już za wami, bo będziecie bardzo zdezorientowani w kilku momentach. Pojawiają się postacie i odwołania do historii z opowiadań. Według mnie powinniście zapoznać się z nimi przed „Królową Cieni”, ale jeśli się wam to nie udało, to nadszedł czas na zakupienie zbioru i przeczytanie go. Wierzcie mi, że po ich lekturze lepiej zrozumiecie historię i pobudki bohaterów.

Sarah J.Maas nie porusza tylko tematów fantastycznych w swoich książkach. Ważnymi wątkami są także przyjaźnie i romanse. Obserwujemy rozwój dawnych przyjaźni jak i kilka nowych i zaskakujących. Tak samo z romansami. Widzimy, że związek Aelin i Rowana staje się coraz poważniejszy, ale pojawiają się także uczucia między bohaterami, których nigdy bym nie połączyła w parę.

Jest jedna rzecz, która trochę mi przeszkadzała, chociaż nie wpłynęła na moją ocenę. Sarah stworzyła pewną sytuację, która bardzo, ale to bardzo przypominała mi coś, co stało się w „Dworze Mgieł i Furii”. Jak przeczytałam o tym, od razu przyszła mi do głowy scena z Dworu. Tak jak pisałam, nie wpłynęło to na moją ocenę tej książki. Ciągle uważam, że jest świetna i uwielbiam ten moment, po prostu nie uważam, że stworzenie tak podobnych zdarzeń w dwóch książkach było dobrym pomysłem.

Sarah J.Maas znowu to zrobiła. Stworzyła świetną książkę, pełną akcji i cudownych relacji między bohaterami. „Imperium Burz” was zaskoczy, wzbudzi w was wiele emocji i sprawi, że jeszcze bardziej pokochacie te postacie. Zostawi was z wieloma pytaniami i z wielką dziurą w sercu, którą zapełnić będzie mógł tylko ostatni tom serii, który niestety wychodzi dopiero w 2018 roku. Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, to szybko zamawiajcie „Imperium Burz” i bierzcie się za czytanie.

Moja ocena: 10/10

Dziękuję Wydawnictwu Uroboros za egzemplarz recenzencki.
https://www.facebook.com/WydawnictwoUroboros/

3 komentarze:

  1. Ale jeszcze książka o Chaolu, która wychodzi we wrześniu! I tym samym seria wydłuża się o jeden tom :D
    Ja się mega cieszę, bo uwielbiam Chaola i liczę na równie wielką dawkę emocji <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka świetna, ale brakowało mi w niej Chaola ;/// a po zakończeniu a jeszcze dalej zbieram mózg ze ściany

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam tą serię, chociaz przeczytałam jedynie dwa tomy. Jednak w moich najb liższych planach jest też trzeci. Po recenzji jedynie przeleciałam wzrokiem bo nie chcę spoilerów ;)

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!
    zaczytana-w-fantastyce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń