8 sierpnia 2017

59. Amie Kaufman, Jay Kristoff - Illuminae

Tytuł: Illuminae
Autor: Amie Kaufman, Jay Kristoff
Tłumacz: Mateusz Borowski
Wydawnictwo: Moondrive
Seria: The Illuminae Files
Strony: 598
Data Wydania: 26 lipca 2017

Rok 2575. BeiTech napada na kolonię Kerenza. Tych którzy przeżyli ewakuują trzy statki: Alexander, Hypatia i Copernicus. Niestety są ścigani przez pancernik Lincoln, który chce zniszczyć świadków inwazji. Kady włamuje się do zaszyfrowanych pamięci statków i dowiaduje się wielu ciekawych rzeczy o ataku i o tym, co się dzieje na tych statkach. Bohaterowie muszą zrobić wszystko by przeżyć.
Pierwszy raz usłyszałam o tej książce około dwóch lat temu. Cały zagraniczny BookTube o niej gadał i się nią zachwycał. Po tych wszystkich dobrych opiniach wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Bardzo się cieszę, że wydawnictwo Moondrive/Otwarte zdecydowało się ją wydać. Illuminae to jedna z najlepszych książek jakie w tym roku czytałam i nie żałuję, że wydałam na nią 30 zł.

Pełny opis Illuminae przeczytałam przed napisaniem tej recenzji i bardzo się cieszę, że zrobiłam to dopiero teraz. To kolejny raz jak wydawnictwo opisuje całą fabułę książki, w czymś, co powinno dać nam jej lekki zarys i zachęcić nas do czytania. Oryginalny opis jest taki sam, więc to nie wina Moondrive. Gdybym przeczytała go, przed zapoznaniem się z książką, nie byłabym nią tak zachwycona. I właśnie dlatego początek mojej recenzji jest taki krótki.

Jedną z największych zalet „Illuminae” jest fabuła. Autorzy stworzyli, coś bardzo ciekawego, innego, oryginalnego. Chociaż na początku może się tak nie wydawać. Mamy tutaj wątek romantyczny, od którego tak jakby książka się zaczyna i który momentami napędza akcję. Mamy wojnę, niebezpieczeństwo. Jednak jest w niej coś takiego, co wyróżnia ją na tle innych. Nie mam na myśli formy, w jakiej wszystko jest przedstawione, a o samą fabułę. Sytuacja, w której znaleźli się bohaterowie jest oryginalna. Nie mogę wam powiedzieć, o co dokładnie mi chodzi, ale wierzcie mi, że jest kilka takich wątków, z którymi nigdzie się nie spotkaliśmy, a na pewno nie w takiej scenerii i nie były one przedstawione w taki sposób. Do tego sam świat jest bardzo rozbudowany. To co widzieliśmy to tylko mały fragment, tego, co stworzyli autorzy. Nie mogę się doczekać kolejnych części, by dowiedzieć się czegoś więcej. Każdą tajemnicę, którą próbowaliśmy odkryć razem z bohaterami, autorzy ujawnili w odpowiednim momencie. Każdy wyjawiony sekret zostawiał mnie z otwartą buzią z szoku.

Wszystko dopełnia forma tej książki. Nie jest ona normalna. Cała historia jest opowiedziana za pomocą transkrypcji, raportów, rozmów na komunikatorach, maili, czasem nawet obrazków. Niektóre strony były całe zapisane, a na niektórych było tylko jedno słowo. W pewnym momencie musiałam obracać książkę o 180 stopni, by móc przeczytać cały tekst. Wiem, że niektórym to może przeszkadzać, ale dla mnie to była atrakcja. Uwielbiam tak oryginalnie wydane powieści.

W „Illuminae” jest wątek romantyczny. Nie musicie się obawiać, że to będzie kolejne instalove. Bohaterowie znają się od dawna. Byli w związku przez długi czas, ale w dzień ataku się rozstali. Kady wydaje się bardziej zwracać uwagę na fakty. Natomiast Ezra kieruje się bardziej emocjami. Przynajmniej ja takie mam wrażenie. Oczywiście Kady nie jest wypruta z uczuć. Po prostu jej priorytetem jest dowiedzenie się jak najwięcej o ataku i o tym, co dzieje się na statkach. Przywiązałam się do naszych bohaterów. Za każdym razem jak robili coś niebezpiecznego, to serce mi stawało ze stresu. Okropnie się o nich bałam. To jedna z tych historii, w których nikt nie jest bezpieczny. Oprócz dwójki głównych bohaterów poznaliśmy także kilka drugoplanowych postaci. Bardzo polubiłam kolegę Ezry. Konwersacje między nimi były zabawne i dostarczały nam humoru, w mrocznych momentach.

Autorzy przygotowali dla nas emocjonalny rollercoaster. W jednej chwili się śmiejecie, za chwilę coś się dzieje, co sprawia, że stajecie się poważni, następnie coś się psuje i jest wam smutno. Po drodze stresujecie się o bohaterów. Martwicie się czy przeżyją, czy nic im nie będzie. Denerwujecie się na BeiTech, który chce wszystkich zniszczyć. Później znowu jest jakiś moment, w którym się śmiejecie, a za chwilę znowu: powaga, smutek itp. Poczujecie prawie każdą emocję, jaką jest w stanie poczuć przeciętny człowiek.

Nie miałam żadnych problemów z wciągnięciem się w tą historię. Zainteresowała mnie od pierwszych stron. Z każdym kolejnym raportem, z kolejną transkrypcją, rozmową byłam jeszcze bardziej zaciekawiona. Całą książkę przeczytałam w kilka godzin. Nie mogłam się od niej oderwać. Żałuję tylko, że „Illuminae” się tak szybko skończyło. Ja chcę więcej. Mam nadzieję, że Moondrive wyda „Geminę”. Jak nie zrobią tego, to ja nie ręczę za siebie.

„Illuminae” to coś nowego, coś czego nie było jeszcze na rynku wydawniczym. Historia jak i jej przedstawienie są bardzo oryginalne. Wzbudzi ona w was milion różnych emocji, przeniesie was do 2575 roku i wciągnie w wir akcji. Wierzcie mi, że nie będziecie chcieli opuścić tego świata. Będziecie pragnęli więcej. Dlatego jeśli nie udało wam się kupić „Illuminae” podczas akcji Moondrive. Lećcie do ich sklepu internetowego i zamawiajcie tę cudowną książkę.

Moja ocena: 10/10

"Illuminae" możecie kupić tutaj -> LINK. Niestety teraz kosztuje ona 49,90zł, ale wierzcie mi, że jest warta swojej ceny.
TU <- macie fragment książki.

4 komentarze:

  1. A ja, za przeproszeniem, rzygam tą książką. :p Nie przemawia do mnie ani wydanie, ani cały szum wokół niej. Kompletnie nie mam ochoty na "Illuminae". Może kiedyś się to zmieni, ale na razie... jestem zdecydowanie na nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się XD Czekam aż wszystko przycichnie i może wtedy nabiorę ochoty!

      Usuń
  2. Książka zbiera same pozytywne opinie! To dobrze, bo mam ją w planach!

    Bookeater Reality

    OdpowiedzUsuń
  3. ten emocjonalny roller coaster mnie kupuje! dzięki Tobie wiem tez, że nie można pod żadnym pozorem czytać opisu z tyłu książki, dzięki! Strasznie mnie ciekawi ta forma, będę musiała się w nią uzbroić, ale najpierw w cierpliwość, zanim po nią sięgnę :D

    OdpowiedzUsuń