19 sierpnia 2017

Urodzinowy konkurs z Głębią Challengera | ZAKOŃCZONY - WYNIKI

Jak już wiecie dzisiaj są drugie urodziny mojego bloga. Z tej okazji przygotowałam dla was konkurs. Odbywa się on dzięki uprzejmości wydawnictwa YA! Jeden z was wygra książkę napisaną przez Neal Shusterman - "Głębia Challengera". Wybrałam akurat tą powieść, ponieważ każdy powinien ją przeczytać. Dzięki niej zrozumiałam z czym muszą się zmierzyć osoby z schizofrenią. Jeśli chcecie dowiedzieć się o niej czegoś więcej to zapraszam was na moją recenzję: TU. A teraz przechodzimy do konkursu.

 
Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest Agusia__ z RosePerdu-Books.
2. Sponsorem jest wydawnictwo YA! i to oni ponoszą koszty wysyłki nagrody.
3. Nagrodą w konkursie jest książka "Głębia Challengera" Neal'a Shusterman'a.
4. Do konkursu może się zgłosić ten, kto:
a) Publicznie obserwuje bloga RosePerdu-Books
b) Odpowie na poniższe pytanie konkursowe
c) Ma adres korespondencyjny na terenie Polski
5. Zgłaszając się do tego konkursu zgadzasz się na przekazanie swoich danych wydawnictwu YA!.
6. Wygrywa ta osoba, której odpowiedź na pytanie konkursowe najbardziej mnie zaciekawi. Zwycięzcę wybiera organizatorka. Wyniki nie podlegają dyskusji.
6. Wyniki zostaną ogłoszone w ciągu 5 dni od zakończenia konkursu.
7. Wyniki pojawią się na moim fanpage i w edycji tego posta.
8. Konkurs trwa od 19 sierpnia do 4 września do godziny 23:59.
9. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych /Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm./

Jeżeli chcesz wziąć udział wystarczy, że zgłosisz się w komentarzu, napiszesz nazwę pod jaką obserwujesz mojego boga i odpowiesz na proste pytanie: W jaki sposób dbasz o swoje zdrowie psychiczne? Możecie napisać o radzeniu sobie ze stresem, poprawianiu sobie humoru, o wszystkim, co ma dobry wpływ a waszą psychikę. W jaki sposób przedstawicie te sposoby zależy od was. Zadbajcie o to, by było ciekawie. 

Będzie mi bardzo miło jak przekażecie innym o tym konkursie, możecie wstawić banerek, możecie napisać do tych, którzy chętnie by przeczytali tą książkę. Mam nadzieję, że tata forma wam pasuje i że chętnie weźmiecie udział. 

KONKURS ZAKOŃCZONY!
WYGRYWA: Paula G
 Wyślij mi maila ze swoim adresem: roseperdu@gmail.com

11 komentarzy:

  1. Kolejny raz zdziwiłam się, że nie obserwuję bloga. D: Eh, zły nawyk, czytać jakąś stronę i jej nie obserwować (z kanałami na YT mam podobnie - oglądam, ale nie subuję).

    Oczywiście obserwuję Cię już, jako Aoi Akuma. Bannerek w odpowiedniej zakładce na moim blogu.
    Jak dbam o swoje zdrowie psychiczne? Przede wszystkim: pielęgnuję swoje pasje i zainteresowania. Ale halo, co to ma do rzeczy? Ano ma i to sporo. Już pal licho, że moje dwie pasje wiążą się z uprawianiem sportu, a to - z wydzielaniem endorfin, czyli hormonów szczęścia. Pielęgnowanie pasji pozwala mi zachować pewną równowagę. Wiem, że robię to, co kocham, sprawia mi to przyjemność, nie nudzę się też całymi dniami i zwyczajnie nie mam czasu na zamartwianie się. Moje pasje pozwalają mi też "zdobywać" kontakty do osób lubiących to, co ja, a przez to unikam samotności. Samotność, jak wiadomo, nie wpływa pozytywnie na zdrowie psychiczne, więc ten problem również mamy z głowy. I tak... To chyba tyle. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgłaszam się z wielką przyjemnością. Obserwuję jako Caviowe Pogaduchy.
    A teraz jak dbam o swoje zdrowie psychiczne... Po pierwsze, nie przejmuję się tym co mówią o mnie za plecami inni ludzie. Gdybym za każdym razem się tym przejmowała, to byłoby na prawdę źle z moją psychiką. Zawsze powtarzam, że jeśli gada ktoś za moimi plecami to nie bez powodu jest w tyle ;) Po drugie, każdego dnia oddaję się swoim pasjom jak i hobby. Co w to wliczam? Fotografię - dzięki niej rozwijam skrzydła i oczyszczam umysł. Skupiam się na czymś w 100% i nic nie jest mnie w stanie wytrącić z równowagi. Książki - dziwne jakbym o tym nie wspomniała. Książki są czymś co pozwala mi w każdym momencie oderwać się od rzeczywistości. Pomagają mi one niekiedy znaleźć odpowiedź na pytanie ,,Co zrobić?". Ostatnią moją pasją jest prowadzenie blogów. Mam dwa blogi i nie wyobrażam sobie bez nich życia. To one pomogły mi otworzyć się bardziej do ludzi, dzięki nim stałam się też bardziej rozgadana :D Uwielbiam pisać do ludzi i w sumie mogła bym rzec, że moi czytelnicy są dla mnie jak dobrzy znajomi, których nie miałam okazji zobaczyć na żywo. I to właśnie oni też dbają o moje zdrowie psychiczne. W jaki sposób? Po przez pisanie komentarzy, które są miłe, ciepłe, a nawet motywacyjne. Jasne, zdarzyły mi się kilka razy hejty, ale było ich tak mało, że mogę je spokojnie zliczyć na palcach. Nie przejmowałam się wtedy tymi komwntarzami i po prostu myślałam o reszcie moich czytelników, którzy szanują mój czas, który poświęcam na niekiedy kilkugodzinne pisanie postów :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgłaszam się! A obserwuję jako Sylwia Kobylińska
    Moje zdrowie psychiczne ma się dobrze przede wszystkim dzięki monologom, które ze sobą prowadzę. To swego rodzaju utrzymywanie się na powierzchni wody przy użyciu tego, co ma się pod ręką - boi, desek, skrzyń... Tymi przedmiotami są dla mnie fakty, rzeczy pewne, stałe, niezmienne, utrzymujące świat w całości, będące elementami większej konstrukcji. Mówi się "tonący brzytwy się chwyta", coś jest w tym przysłowiu. W najgorszych momentach myślę i mówię o rzeczach tak błahych i nieistotnych, nadając im większe znaczenie, że wydaje się to głupotą. A jednak działa, działa bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgłaszam się;-) Obserwuję jako Joanna R (Rut na fb). Jak zadbać o zdrowie psychiczne? Ćwiczenia fizyczne są formą wyzwalania endorfin. Na przykład szybka jazda rowerkiem lub bieganie. Innym pomaga np. joga ;). Ja bardziej preferuję coś szybkiego, ekstremalnego, ale wszystko zależy od gustu. Także jeżdżenie na desce lub łyżworolkach, albo np. tenis ziemny pod warunkiem, że masz z kim grać. Może być też forma spokojniejsza typu ping pong lub badminton. Jeżeli wolisz coś innego odrywającego od ziemi a masz takie możliwości finansowe lub polne to zabawa z dronem lub latawcem też bywa przyjemna. Tylko wiadomo, że wiatr musi być ;-). Coś innego oprócz sportu to pobyt na słońcu. Słońce odciąga od nastrojów depresyjnych. Także kocyk i opalanko ;-) lub spacer ;-). Mniej spędzać czasu przed komputerem a bardziej aktywnie żyć lub towarzysko dla rozrywki, o ile społeczeństwo, które dobierasz jest optymistyczne ;-). Gry planszowe kiedyś były moim zdaniem atrakcyjniejsze niż komputer lub w karty ;-). Teraz można grać przez system, ale to nie to samo, co ćwiczenia manualne. Na zdrowie pomagają też przyjemne bodźce, czyli coś, co kojarzy Ci się miło. Na przykład, jeżeli lubisz kawiarnię, w jakimś ładnym klimacie to raz na miesiąc czy na dwa miesiące wyskocz na kawę, herbatę, czy deser, itp. Jeżeli masz do tego odpowiednią osobę, to po prostu idź z nią pod warunkiem, że ma pozytywną aurę ;-). Możesz też skoczyć na jakieś większe imprezy... lub nawet, jako domator słuchać ulubionej muzyki ;-) Na powietrzu lub w domu. Jeżeli możesz sobie pozwolić raz na jakiś czas a sprawia Ci to frajdę możesz też i skoczyć do kina, to znacznie coś innego i przyjemniejszego niż oglądanie w domu. Możesz też delektować się ulubionymi smakami. Ja bardzo sobie cenię latem arbuzy ;-) i brzoskwinie. Wiadomo koktajle, soki też można robić, o ile posiadasz sokowirówkę xD. Delektowanie się smakiem ma inną wartość niż picie szybkimi łykami w pośpiechu. Czasami tempo życia wystarczy zwolnić odrywając się od komputera. Życie to nie szybki serwer. Poza tym można się rozkoszować w swoim hobby, np. rzeźbiarstwie, malarstwie, szydełkowaniu, itp. Zależy, co kto lubi. U ludzi jeżeli sprawia zajęcie przyjemność to powinien przyprawiać o dreszcz przyjemności. Na pewno odrywa myślenie o bieżących problemach i zajmuje myślenie czymś innym, chociaż tymczasowo. Poniekąd jest też to i forma relaksacji. A propo relaksu można słuchać muzyki chilloutowej lub innej ale wyciszającej i spokojnej. Mogą też to być skrzypce lub pianino. Każdy preferuje swój ulubiony gatunek, ale ważne żeby budził pozytywne myśli, uczucia, czyli na chwilę relaksu muzykę 'dołującą' wywalamy. Afrodyzjaki też poprawiają samopoczucie psychiczne, jednakże wszystko powinno być w umiarze, czyli np. ja kocham czekoladę, jednakże trzeba się tak odżywiać, żeby to nie stanowiło nadmiarowe objadanie się czekoladą, czyli szukać innych czynników niż zajadanie stresów. Od czasu do czasu w zdrowych dawkach można zjeść czekoladę. Ktoś, kto lubi może delektować też się do obiadu oczywiście bez nałogów do skłonności alkoholowych winem ;-). Można też zrobić swojej pracy ulubione dania, desery, czyli potestować część kulinarną, oczywiście to nie konkurs na kulinaria, ale powinno się robić coś, co sprawia Ci przyjemność ... To ma sprawiać frajdę a nie przymus tego i sam powinieneś to czuć. Miłe gesty też mogą sprawiać przyjemność, np. szczery uśmiech do kogoś a także odwzajemnianie go ;))). Nie chodzi od razu o podryw :D. Poczucie humoru rozładowuje negatywną atmosferę. Oglądanie komedii lub czasem i głupich komentarzy na fb, pod warunkiem, że masz dystans do siebie a także rozumiesz ironię, sarkazm. Te czynniki trzeba w sobie poszukać ;-) Jak szukasz czegoś innego, skrajnego...to wspinaczka po górach albo dryf po wodzie, jeżeli jeszcze coś innego to może gra na instrumentach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reasumując: największą frajdę sprawiają pozytywni ludzie, którymi się otaczasz. A także czasem najbardziej banalne czynności dnia codziennego, które zaczynasz dostrzegać. To jest tak, jakbyś sobie wyobraził, że dzisiejszy dzień jest Twoim ostatnim dniem i jak chciałbyś go dzisiaj przeżyć? Nie musi to wcale wymagać kosztów. Sama czynność zakupów bywa miła, np. nowej książki. Jeżeli nie chcesz inwestować finansowo, zacząć można od najprostszych rzeczy typu pomaganie uprzejmym ludziom lub w potrzebie, delektowanie się lodami, lub ćwiczenia ruchowe, leżenie na hamaku :D między drzewami...lub w trawie czy w kwiatach :D.

      Usuń
  5. Moje zdrowie psychiczne jest zachwiane. Jestem nerwowa, jestem borderline.
    Od pół roku chodzę na psychoterapię, która na prawdę mi pomaga. Dodatkowo biorę leki na uspokojenie.
    Czuję się o wiele lepiej niż wcześniej.
    Dodatkowo mam dwie pasje: książki i gotowanie. To im się oddaje i dzięki nim zapominam o codziennych problemach. Uwielbiam zapach pieczonego ciasta drożdżowego, uwielbiam zjadać go gorącego popijając zimnym mlekiem i czytając dobrą książkę. Uwielbiam aromatyczne zapachy z patelni niwelujące ból psychiczny.

    Obserwuję bloga jako: Emila Buko

    OdpowiedzUsuń
  6. Obserwuję jako Zaczytana
    O moje zdrowie psychiczne mogę powiedzieć, że dba moja przyjaciółka, ale trudno tak stwierdzić skoro ona ma nierówno pod sufitem. Mimo wszystko to, że jest taka zwariowana i ma nie po kolei w głowie sprawia, że poprawia mi humor, schodzi ze mnie całe napięcie związane ze stresem i zapominam o złych rzeczach. Przyznam się, że w tej kwestii ja również nie jestem jakoś zdrowa na umyśle, dlatego idealnie obie się uzupełniamy. Żeby w życiu nie rozpaść się na kawałki i myśleć tylko o problemach potrzebuję kontaktu z ludźmi. Myślę, że wszyscy muszą mieć osobę, której mogą się zwierzyć. Czasem dochodzi do tego, że siada obok ciebie ktoś i zaczyna opowiadać o swoich problemach. Nie masz pojęcia co powiedzieć, ale słuchasz. I to tej osobie zdecydowanie pomoże. Uwierzcie mi, że zwierzenie się ze swoich wszystkich problemów sprawi, że poczujecie się lepiej. Najlepiej mieć kogoś bliskiego, któremu mogłoby się takie rzeczy opowiadać, ale jeśli nie macie lub się wstydzicie, lub też uważacie, że w jakiś sposób obciążycie ją swoimi problemami (nie myślcie tak, prawdziwy przyjaciel zawsze będzie chciał ci pomóc) to możecie zwrócić się do obcej osoby. W większości ludzi istnieje pełny pokład empatii i nie odrzucą was. Niestety, może się zdarzyć przykra sytuacja, że osoba was zignoruje, ale ja wolę wierzyć, że istnieje dobro na tym świecie.
    Coś co nie lubię w sobie, kiedy walczę ze stresem to niestety jedzenie. To jest mój bardzo duży błąd i mimo, że nie mam nadwagi, moja waga jest idealna, to potem tego żałuję. Staram się jak najbardziej oduczyć tego nawyku i przemieniam to, że wyrzucam swój stres podczas spaceru BEZ zabierania ze sobą jedzenia, a często z psem. Dostarczacie rozrywki zwierzakowi, zamieniacie zły nawyk na nowy i zwiększacie swoją aktywność. Spacery są naprawdę świetne, po prostu idziecie i myślicie o wszystkim. Możecie na spokojnie poukładać wszystko w głowie i nikt wam nie zakłóca spokoju.
    Poprawiam sobie humor również tańcząc. Zbyt wielkich zdolności nie mam, ale to jest moja pasja i nawet skakanie bez powodu do piosenki sprawia, że czuję się lepiej. ;)
    Miłego dnia! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Obserwuję jako Agata Balij.

    Na pewno, unikam wampirów energetycznych i wszystkich tych, którzy lepiej znają się na moim życiu, niż na swoim.

    Staram się ze sobą rozmawiać. Ha! Wiem, że brzmi to idiotycznie. Ale czasem warto sam na sam przemyśleć sobie, dlaczego się boimy, albo odczuwamy takie, a nie inne stany emocjonalne. Już sama wewnętrzna rozmowa pozwala zrozumieć, że tak naprawdę nie ma się czego obawiać.

    Pozwalam sobie na różne emocje. Kiedyś zabroniono mi płakać i się nad sobą rozczulać. Stałam się osobą, która dusiła wszystko w środku. Nie wychodziło mi to na dobre. Zrozumiałam, że poryczeć się też czasem warto. Warto robić kałuże z łez i bić pięściami w poduszki. Co więcej, warto rechotać na pół ulicy. Naprawdę.

    Dostrzegam małe szczęścia. To one pozwalają mi wierzyć, że te duże szczęście jest wciąż przede mną i że na nie zasługuję. One rozpromieniają moje dni, nawet te najbardziej pochmurne.

    I na koniec, muszę dodać, że cieszę się chwilą obecną. Nie zmartwiam się tym, że siedem lat temu popełniłam najgorsze błędy swojego życia. Nie zastanawiam się, co będzie za dwadzieścia lat. Żyję tu i teraz. Nie wspominam, nie marudzę. Jestem. I chłonę. Czerpię. Oddycham.

    OdpowiedzUsuń
  8. Obserwuję Cię jako Wagabunda ;)

    Moje zdrowie psychiczne... hm, no chyba jakieś tam mam. Choć bardziej adekwatnym określeniem tego stanu byłaby "równowaga". Bo ze mną nie do końca wszystko jest dobrze i normalnie. Ciężko mi to przyznać, ale istnieje pewien dysonans pomiędzy tym kim jestem i kogo pokazuję. Ale od paru lat coraz skuteczniej odganiam moje demony i szczerze wierzę, że pewnego dnia w pełni stanę się tą wkurzająco radosną osóbką, którą widzą we mnie inni.

    Pierwszym i najważniejszym punktem, bez którego nie umiałabym się odnaleźć, jest muzyka. To mój najlepszy sposób na oczyszczenie wnętrza i pozbycie się nadmiaru emocji. Zatapiam się w melodii i to to wciąż utrzymuje mnie na powierzchni. W piosenkach odnajduję spokój i ukojenie i, nawet jeśli urosło to do rangi uzależnienia, wolę zatracać się w muzyce niż w smutku.

    Nauczyłam się też nie przejmować krytycznymi i obraźliwymi uwagami innych. Lekcja była bolesna, ale teraz spływa to po mnie jak po kaczce i już nigdy nie uda im się wywołać u mnie łez. Wystarczy że przypomnę sobie, dlaczego tak naprawdę mi zazdroszczą, nawet jeśli takie myślenie nosi znamiona snobizmu.

    Jestem permanentnie uodporniona na życiowe porażki i kłody rzucane mi pod nogi. Jeśli upadnę, mogę powstać. Jeśli coś stracę, mogę to odzyskać. Jeśli życie daje mi cytryny, zrobię z nich lemoniadę. Znam naprawdę dużo motywujących cytatów i dawno przestałam się z nich śmiać.

    Staram się zawsze zakładać najgorsze, bo wtedy życie może okazać się tylko lepsze. Takie wyprzedzanie faktów pomaga mi psychicznie przygotować się na cios, dzięki czemu emocje nie zwalają się na mnie falą, ale powoli, kropla po kropli. Choć (nie)stety dotarłam w tym do tak patologicznego punktu, że prędzej rozpłaczę się na filmie niż przy rozstaniu.

    Żyję chwilą. Nie tracę czasu na rozpamiętywanie przeszłości. Jeśli boli mnie teraźniejszość, staram się to przeczekać ("mówi się trudno i płynie się dalej", czyż nie?). I snuję tony marzeń o przyszłości. Wychodzę z założenia, że jeśli znajdę choć jeden powód, by chcieć doczekać jutra, to będzie wystarczające. I faktycznie jest.

    No i oczywiście, gdy jestem w takim stanie, że nic z powyższych nie działa, mam jeszcze książki. Ta droga nie zawodzi nigdy, bo sama mogę wybrać, gdzie, kiedy i jak ucieknę od rzeczywistości.

    PS wiesz co? Odkryłam, że wyznanie prawdy też działa niczym katharsis. I naprawdę mi pomogło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PPS prawie zapomniałam- winszuję dwóch latek i gratuluję wytrwałości. Oby tak dalej :*

      Usuń
  9. Obserwuję jako Paula G :)


    ODA DO MEJ PSYCHIKI

    Wiem, że wciąż Cię psuję,
    niszczę, demoluję...
    Czasem moje oko w czeluść się zapuszcza
    i ogląda mema, który mózg rozpuszcza...
    Czasem znajdę filmik albo i piosenkę,
    co wypala w Tobie jakąś głupią scenkę...
    Czasem sprawdzianami Cię też torturuję
    i w ostatniej chwili mocno tym stresuję...

    Ale hej, Psychiko, ja to wynagradzam!
    By Cię uspokoić na spacery chadzam.
    Zbieram czasem kwiaty, czasem liście suche,
    a czasem po prostu biorę mą poduchę,
    biorę koc na taras i gdy nocna pora,
    spędzam czas pod niebem, bez telewizora.

    Karmię Cię książkami,
    poezją, filmami.
    Wszystko z górnej półki
    - nie jakieś pierdółki!
    Sadzam Cię na ławce,
    bujam na huśtawce,
    otulam muzyką,
    zamiast polityką.

    By Cię odstresować, niekiedy rysuję
    i choć nie potrafię, to czasem gotuję.
    Zdarza mi się także wieczór w babskim gronie,
    gdy mój stan psychiczny w samotności tonie.

    Tak więc ma Psychiko, niszczę Cię chwilami,
    aby potem skleić lepszymi myślami!
    Nie gniewaj się na mnie, wybacz to, co złe...
    Razem od obłędu ocalimy się :D

    OdpowiedzUsuń