12 sierpnia 2017

Idźta ode mnie z tymi opisami!

Hej wam! Przez prawie dwa lata blogowania podzieliłam się z wami wieloma informacjami. Wiecie jakie książki lubię, jakich nie lubię. Znacie moich ulubionych autorów, bohaterów, ulubione pary. Czasem piszę o swoich studiach, o swoim życiu. Jednak jest coś czego o mnie nie wiecie. Coś co może zmienić jak postrzegacie mojego bloga i mnie. Otóż: Nie czytam opisów książek. Przeważnie sięgam po książkę, wiedząc o niej bardzo mało. Tak wiem! Jak ja mogę tak robić?! Dajcie mi się wytłumaczyć. Wszystkie moje powody łączą się ze sobą i myślę, że jak je poznacie to mnie zrozumiecie.

Jestem jedną z tych osób, które najbardziej cenią książki, które mnie zaskakują. Nie lubię wiedzieć za dużo o fabule. Wolę posłuchać/przeczytać opis booktubera czy blogera. Oni wiedzą, co mogą powiedzieć o danej książce, tak by nie zdradzić za dużo. O powieściach Colleen Hoover wiedziałam, że to romanse. O "Illuminae" tylko to, że dzieje się w przyszłości i że to Si-fi. O "Dwór cierni i róż" wiedziałam, że jest inspirowana "Piękną i Bestią". Tyle mi wystarczało. Nie muszę znać szczegółów, by zainteresować się daną książką.

Znacie te momenty, gdy ktoś zaspoileruje nam książkę?
No właśnie! To moja reakcja na to jak ktoś mi zdradzi spoiler:
A teraz wyobraźcie sobie, że czytacie opis książki. Zainteresował was więc zaczynacie ją czytać i zauważacie, że wszystkie najważniejsze momenty były zdradzone we wcześniej wspomnianym opisie. Mieliście tak kiedyś? Ja niestety tak. Jednym z przykładów jest powieść "Tajemny Ogień". Sytuacje, które miały mnie zaskoczyć zostały opisane na tylnej okładce. To od razu psuje wrażenia z książki. Tak samo w opisie "Illuminae" jest za dużo napisane (jego na szczęście nie czytałam). To tylko dwa przykłady, ale jest wiele takich książek.
Nie rozumiem jak można spoilerować książki opisem. Czemu wydawnictwa tak robią... Właśnie dlatego ich nie czytam! Wolę nie być pewna o czym jest dana książka niż wiedzieć za dużo!
Tak jak pisałam, nie lubię wiedzieć za wiele o książce. O wiele bardziej interesują mnie opinie o niej. Oglądam dużo zagranicznego Booktuba (do polskiego się przekonuję) i czytam blogi. Wolę wiedzieć czy książka jest dobrze napisana, czy jest ciekawa, czy bohaterowie nie są denerwujący. Przy wyborze książek duże znaczenie dla mnie ma także ocena na lubimyczytać lub na goodreads.Wtedy wiem czy warto sięgać po dany tytuł.

Nie myślcie, że nie czytam żadnego opisu. Oczywiście, że tak nie jest. Gdy dostaję listę książek od wydawnictwa, czytam każdy opis bardzo dokładnie, nie chcę brać czegoś, co mnie nie zainteresuje. Tak samo jest z powieścią, o której nic nie słyszałam, a jej okładka czy tytuł mnie zaciekawił. Wtedy czytam o czym ona jest i decyduję czy ją kupić. Czasem dodatkowo zaglądam na lubimyczytać, by zobaczyć jaką ma ocenę. Po prostu w wielkości przypadków nie lubię zapoznawać się z opisem.

Błagam powiedzcie, że nie jestem sama. Powiedzcie, że są inni, którzy nie czytają opisów, bo boją się spoilerów czy nie chcą za wiele wiedzieć o książce...
Dajcie znać w komentarzach, co Wy myślicie o opisach. Czytacie je? Uważacie, że zdradzają odpowiednią ilość informacji? A może macie przykłady jakiś fajnych i ciekawych opisów. Napiszcie w komentarzach. A na koniec mam dla was zdjęcie, które idealnie opisuje mnie oglądającą książki (tak wiem, to laptop, ale wyobraźcie sobie, że trzyma w ręku książkę):

Wszystkie grafiki (oprócz pierwszej na samym początku posta) zostały znalezione w google grafika. Dwa są z seriali: Friends i Big Bang Theory. A reszta z filmiku Dana Howell'a - SPOILER ALERT (kliknijcie na tytuł to zostaniecie przeniesieni na Youtuba).

10 komentarzy:

  1. Spokojnie, nie jesteś sama :) Mam identycznie jak Ty - muszę tylko mniej więcej wiedzieć, o czym jest książka i niezwykle rzadko czytam opisy z obawy, że zdradzą za dużo. Kilka razy zdarzyło się, że w opisie było za dużo napisane i zrażona tym, teraz raczej je omijam. I podobnie jak Ty czytam jedynie opisy książek, których propozycje zrecenzowania dostaję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja zazwyczaj czytam opisy z okładki, ale bardzo często robię to pobieżnie, żeby tylko mniej więcej zerknąć. Zwykle, jak coś czytam, to albo tak książka wpadnie mi w ręce przypadkiem, albo zaintryguje mnie tytuł, albo przeczytam jakąś recenzję. Spojlerów nienawidzę, żeby było zabawniej mój brat perfidnie wykorzystuje ten fakt. Denerwujące to, że czasem zdradzają zbyt wiele.

    Pozdrawiam serdecznie, Niedoskonała :)

    book-oaza.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tak samo wole obejrzeć filmik o jakiejś książce bądź recenzje na blogu niż opis, bo nienawidzę spojlerów! 😂 azamargo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie martw się, też nie czytam opisów :) Bo spoilery, albo sam tytuł mnie zaciekawił i w sumie nie muszę znać szczegółów, póki wiem co to za gatunek.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja, co prawda, czytam opisy (chociaż często jest to tylko zerknięcie, szybkie przejechanie wzrokiem po tekście - czyste lenistwo XD), ale często z tego powodu ubolewam przez cholerne spoilery. Cóż, chyba faktycznie zacznę unikać tych niespodzianek serwowanych przez wydawców.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja czytam opisy, bo czasem okładki są mylące.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnio spoilerów na okładkach - za przeproszeniem - jak nasrał. Spotykam je po prostu wszędzie. Żeby było ciekawiej - kilka razy już spotkałam się ze spoilerami na skrzydełkach okładek. Po prostu wydawca wybrał taki fragment, który informował nas o przebiegu głównego wątku.
    Nie ma to jak mieć łeb na karku!
    Pozdrawiam ciepło :)
    Kasia z niekulturalnie.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyznam szczerze, że ja o książkach czytam jeszcze mniej, choć pisać o nich uwielbiam. Opisów, a już nie daj boziu blurbów nie czytam wcale (często nawet nie obracam książki żeby zerknąć na tył okładki :D)z tego prostego powodu, że najczęściej są one po prostu źle napisane - nudno, bez polotu albo po prostu nie na temat.
    Swoją drogą to musi być baaardzo kiepsko opłacane stanowisko :D
    Czasem zaglądam na blogi jeśli naprawdę jestem ciekawa czyjejś opinii, youtuba omijam szerokim łukiem. A wybierajac książkę kieruję się zazwyczaj porywem serca i intuicją, wobec czego raz czytam gniota, a raz arcydzieło :D

    OdpowiedzUsuń
  9. W 100% się zgadzam. Staram się nie czytać opisów książek na okładkach, nie lubię też gdy 99% recenzji to opis fabuły, bo interesuje mnie właśnie czy akcja wartka i się szybko czyta, czy może powoli i ciężko, ale nie należy się zrażać bo naprawdę warto, chcę wiedzieć jaki to typ literatury - romans, kryminał, thriller, i czy spełnia wymogi jakie się mu stawia. Słów kilka o sposobie napisania i o bohaterach, uczę się nie patrzeć na opisy wcale, choć to trudne, gdy wybiera się coś w księgarni. Potrzebuję trzech zdań ogólnie, a nie zaspojlerowania całej książki tak, by opis był jak trailer filmu - zawierał najlepsze momenty, przez co niejednokrotnie psuje całą zabawę. Uważam, że wydawnictwa też powinny zwrócić na to uwagę.

    OdpowiedzUsuń